Była sobie łąka – 93

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Dzieci wybiegły na zewnątrz, aby pobawić się z chowanego. Była to ulubiona zabawa wszystkich dzieci z okolicy.

Autor: Sokolik

Syrena – 27

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie zaśpiewały pieśń, która uspokoiła wspienione morze. Wiatr przycichł na chwilę, a gdy rybacy wciągnęli swojego kolegę na pokład, znowu zadął z olbrzymią siłą, jakby chciał nadrobić chwilę wymuszonego przestoju.

Autor: Ewa Damentka

Skarb – 41

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie przyszedł czas, gdy poszukiwania skarbów stały się modne. Jest w życiu czas, gdy ludzie pragną zaspokoić swoje podstawowe potrzeby, ale też czas, gdy można zrobić coś więcej. Niektórzy fascynaci szukają więc skarbów.

Autor: Adam

Złota Rybka wolno płynęła – 63

Złota Rybka wolno płynęła, uważnie rozglądając się. Zupełnie jakby czegoś szukała. Wreszcie dopłynęła do szkoły, która codziennie zmieniała swoją siedzibę. Akademia Złotych Rybek dbała o to, by jej uczniowie wykazywali się wieloma talentami i umieli dokonywać niemożliwego. Codzienne szukanie szkoły było jednym ze stałych zajęć rozwijających pomysłowość, kreatywność i uważność. Trzeba było mieć uszy i oczy dookoła głowy, żeby zauważyć subtelne sygnały wskazujące, gdzie szkoła będzie się mieścić następnego dnia.

Autor: Ewa Damentka

Syrena – 26

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie popłynęły, aby ją ratować.

Postać ta, miotana przez fale, poczuła nagle na sobie setki rąk, które wynurzały ją ku górze, a kiedy obejrzała się w dół, zobaczyła mrowie syren, z szaleńczą prędkością bijących wodę ogonami… Ich silne ręce wyrzuciły go na pokład. Później mężczyzna powiedział towarzyszom, kto go wyratował, ale to już zupełnie inna historia…

Autor: Jan Smuga

Mała śnieżynka – 85

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Śnieżynka rozglądała się uważnie, podobnie jak każda z jej sióstr. Nigdy wcześniej nie widziała zielonej krainy, pięknych łąk, liściastych lasów, kwitnących kwiatów. Czuła, że się rozpuszcza z zachwytu, ale może to jednak nie był zachwyt? Temperatura była wyższa niż zwykle, kiedy spadała na Ziemię. Może dlatego śnieżynka zaczynała się rozpuszczać? Sama nie wiedziała, co było powodem, jednak ważne było, żeby opadła na Ziemię w swojej zwykłej postaci, podobnie jak jej siostry. Ich matka Zima wybrała się na pogawędkę do Lata i po godzinie wysłała Dziadkowi Mrozowi wiadomość, że utknęła. Nie może wrócić, bo jest za gorąco. Dziadek zesłał wielki mróz, który jednak przegrywał z gorącem letniej pory. Na szczęście okazał się jednak wystarczająco silny, by śnieżynki spadły na Ziemię, otuliły Zimę i razem z nią wróciły do Krainy Zimna i Mrozu. Zima pożegnała się czule z Latem i zaprosiła go do siebie zimą, na kolejną pogaduszkę. Lato przyjęło zaproszenie, jednak kiedy widziałam, jak dygotało, żegnając się z Zimą, to nie wiem, czy rzeczywiście się do niej wybierze. Chyba sama Zima w to wątpi, bo z uśmiechem powiedziała: „Miło było wreszcie cię poznać. Żegnaj Przyjacielu”.

Autor: Ewa Damentka

Syrena – 25

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie podpłynęły bliżej. Okazało się, że to kukiełka. Syreny zabrały ją ze sobą, aby pokazać rodzinie i przyjaciołom. Teraz miały nowego towarzysza.

Autor: Sokolik

Skarb – 40

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie skarb urósł i wydostał się na powierzchnie. Tam był dobrze widoczny dla wszystkich.

Autor: Sokolik

Syrena – 24

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie stwierdziły, że są małe szanse na jego uratowanie. Na morzu szalał sztorm. Olbrzymie fale niebezpiecznie zbliżały się do kutra. Błyskawice rozświetlały granatowe niebo. Wnet zapadła cisza. Pierwsze promienie słońca wynurzały się zza chmur. Oświetlały czystą wodę i sylwetkę człowieka, którego syreny tuliły, by ogrzać jego ciało.

Całkiem jak życiu każdego człowieka – myślimy, że przeżywamy katastrofę, z której nie ma ratunku. A tu nagle pojawia się czyjaś pomocna dłoń. Zbieg różnych przyjaznych okoliczności ratuje nas z opresji.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wilk przymrużył oczy – 76

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo miał duże niestrawności po zjedzeniu poprzedniego Czerwonego Kapturka. Dziewczynka co prawda była soczysta, ale babcia…, brrrr. Stanowczo nie opłaciła mu się tamta akcja. Ale może teraz będzie inaczej? Ten Czerwony Kapturek wygląda na większego niż poprzedni…

Podszedł bliżej i zobaczył, że leśną ścieżką nie idzie dziecko, tylko drobna kobieta w czerwonym futrze. „No, no, może teraz opłaci mi się zjeść ją i jej babcię” – pomyślał wilk. Zaczął się skradać. Gdy był już blisko, bliziutko, do jego nozdrzy dotarł dziwny zapach, świdrujący, niesympatyczny. Wilk potężnie kichnął. Raz, drugi, trzeci…

Kichał tak mocno, że aż szyszki spadały z drzew. Jedna z nich uderzyła niedźwiedzia i wybudziła go ze słodkiej drzemki. Ryknął donośnie i zaczął przedzierać się przez krzaki, żeby ukarać kichającego wilka. Gdy znalazł się w pobliżu Czerwonego Kapturka, sam zaczął kichać tak, że trzęsły się drzewa.

Przerażona kobieta zawróciła i pobiegła prosto do swojego domu. Zakatarzona, z trudem łapała oddech. Wpadła przerażona do kuchni i wyjąkała:
– Kkkooooochchchany, nnnie mmmmogę zzzzaaaannnnieść tttego ffuuuutra bbbaabci, ppppprzeeestraaszyłam się.

Mąż zaczął kichać i najpierw zdjął z niej futro, schował do szafy, a potem otworzył drzwi i okna, żeby dom się przewietrzył.

– Doszłaś z tym do lasu?

– Ttttaaak…

– I nie czułaś zapachu?

– Jjjjaaakiego zzzapachu…

– Naftaliny, jest okropna.

– Mmmmaaaam kkkaattaar – wyjąkała przerażona.

Mąż objął ją, a ona, wtulona w jego ramiona, nadal się trzęsła i pociągała nosem. Mężczyzna z żalem popatrzył na nowy sweter, który właśnie usmarkała mu ukochana. Jednocześnie, nadal ją przytulając, wsłuchał się w odgłosy dobiegające z lasu. Potężne kichanie niedźwiedzia i wilka roznosiło się długo. Na szczęście po paru godzinach spadł deszcz i zmysł zapach naftaliny, a donośne kichanie ucichło.

Gdy żona trochę się uspokoiła, zrobił jej kakao, dał aspirynę i położył do łóżka. Potem pomyślał o wiekowym futerku z czerwonym kapturkiem, które wisiało w szafie. Zastanawiał się, co z nim zrobić? Może wyrzucić i będzie po kłopocie?

Autor: Ewa Damentka