Była sobie łąka – 95

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Za nią siedział spokojnie pies i obserwował to, co dzieje się na zewnątrz. Tak naprawdę czekał na powrót swojej pani. Gdy weszła do domu, z radością pobiegł się przywitać. Czuł na sobie ciepłe dłonie kobiety. Było to bardzo miłe doznanie.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 2

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było jego hobby, któremu oddawał się całym sercem. Pielęgnował je i rozwijał w każdej wolnej chwili. Nawiązał kontakt z innymi pasjonatami z całego świata. Swoją pasją zaraził też własnego syna i wspólnie ją realizowali, pielęgnowali i spełniali swoje marzenia. Jedno po drugim. Szarość zniknęła z ich życia, bo przestała już być potrzebna.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Syrena – 29

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie chwyciły się rękoma za ogony, tworząc krąg. Podpłynęły do człowieka za burtą i wzięły go w środek kręgu, by go uratować, a on zamienił się w delfina. Zabrały go więc do podwodnego świata, gdzie żył długo i szczęśliwie wśród syren i braci delfinów.

Na morzu uspokajał się wiatr. Promienie słońca malowały się pastelowymi kolorami na powierzchni wody. A rybacki kuter płynął spokojnie w dal, na połów. Jego załoga zrozumiała, że wypełniło się przeznaczenie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szary człowiek – 1

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była nadzieja. Nadzieja, której nie widział, nie słyszał, ale ją czuł. Dzięki niej miał błysk w oczach, uśmiech na twarzy i chodził sprężystym krokiem.

Swoją postawą sam dawał nadzieję innym mieszkańcom szarego miasta. Szarym ludziom, wiodącym szare życie, podobnie jak i on. Uważnie mu się przyglądali i starali się naśladować sprężysty krok i uśmiech na twarzy. Błysku w oku nie udawało się przywoływać na zawołanie, ale starali się jak mogli.

Pewnego dnia na głównym placu, szarym placu w szarym mieście, pojawiła się tęcza. Opadła na dół i tak sobie trwała, jakby czekała na kogoś. Wokół niej pojawiła się zielona trawa i drobne kolorowe kwiatki.

Szary człowiek z błyskiem w oku i uśmiechem na twarzy podbiegł do niej i radośnie krzyknął: „wreszcie jesteś”. Tęcza zamigotała i pod nią otworzyły się drzwi do innego świata, pełnego kolorów, dźwięków i miłych zapachów.

Mężczyzna przebiegł pod tęczą. Wziął głęboki oddech i rozglądał się radośnie. Część jego naśladowców podbiegła za nim. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Tańczyli, śpiewali, rozmawiali, uśmiechali się do siebie.

Obecni na placu zobaczyli, że tęcza powoli unosi się, a drzwi do innego świata zanikają. Jeszcze kilka osób przeszło do tego świata. Inni nie mieli odwagi i bezradnie patrzyli, jak przejście zanika, a tęcza unosi się w górę i rozpływa się w powietrzu.

Zajęci swoim szarym życiem w szarym mieście szybko zapomnieli o tęczy. Ale tęcza nie zapomniała o nich.

Wybrała kolejną osobę, kolejnego szarego człowieka, któremu zsyłała kolorowe sny i nadzieję. Nadzieję, dzięki której on również miał błysk w oczach, uśmiech na twarzy i chodził sprężystym krokiem. Również jak jego poprzednik swoją postawą dawał nadzieję innym mieszkańcom szarego miasta.

Tęcza obserwowała go uważnie i wiedziała, że kiedyś on również przejdzie do jej zaczarowanego świata i pociągnie za sobą innych. Podobnie jak poprzednicy pokocha jej świat, zadomowi się w nim i będzie się opiekował jego mieszkańcami.

Wszyscy na tym zyskają i właśnie o to chodzi tęczy, która cieszy się, gdy wszyscy są szczęśliwi i zajmują się życiem a nie koniecznością rozwiązywania kłopotów, jakie przynosi im pobyt na Ziemi.

Autor: Merlin

Skarb – 42

Skarb od wielu lat, a może nawet stuleci, leżał złożony w schowanej przed ludźmi drewnianej skrzyni obitej blachą. Marzył o tym, żeby w końcu ktoś go odnalazł i zaczął nim cieszyć swoje serce i oczy. Wreszcie niewysłowiona czułość ujrzała światło dzienne. Przyszła wraz z miłością do siebie, okraszona spokojem i radością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Była sobie łąka – 94

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W środku siedziała sobie w wygodnym fotelu emerytka, która trzymała w ręku rodzinną fotografię. Na zdjęciu był jej syn z dziewięcioletnią wnuczką, Weroniką. Bardzo za nimi tęskniła. Wyjechali wczoraj wieczorem, a ona została tutaj sama. Mąż zmarł ponad pięć lat temu, mimo to często o nim myślała.

Nagle przez uchylone ogrodowe drzwi do środka wszedł szary kot. Podszedł i otarł się o nogi kobiety. Po chwili wskoczył jej na kolana, głośno mrucząc.

– Przynajmniej mamy siebie – powiedziała i przytuliła go.

Autor: Sokolik

Syrena – 28

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie z tradycją wyjęły aparaty fotograficzne, żeby uwiecznić na zdjęciach całe to wydarzenie.

Autor: Gwiazdeczka