Latający dywan – 30

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał czegoś, co przyciągnie jego uwagę i gdzie być może rozłoży swój nieprzeciętny dywan i stanie na nim gołymi stopami.

Autor: Gwiazdeczka

Polną drogą – 89

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył ścieżkę wytyczoną wśród drzew. Wszedł do wielkiego lasu, oddychając świeżym powietrzem. Słuchał śpiewu ptaków i odgłosów zwierząt, które poruszały się w pobliżu. Po dłuższej wędrówce, doszedł do małego domku. Przed nim zobaczył młodą kobietę, która rozwieszała pranie na sznurkach. Podszedł do niej, a ona uśmiechnęła się.

– Dzień dobry panu – powiedziała miło.

– Dzień dobry – odpowiedział.

Kobieta zaprosiła go do stołu, który stał na tarasie przed wejściem. Weszła do domu, prosząc wędrowca, aby zaczekał na nią chwilkę. Wróciła po dziesięciu minutach. Przyniosła kosz z owocami, które postawiła na stole. Usiedli naprzeciw siebie. Patrzyli sobie głęboko w oczy.

Kobieta powiedziała, że mieszka sama w leśniczówce i jest szczęśliwa, żyjąc wśród natury.

Wędrowiec patrzył na nią z nadzieją i poczuł, że wreszcie znalazł się we właściwym miejscu.

Autor: Sokolik

Mężczyzna spacerował – 4

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył, że na białym piasku leży portfel. Był brązowy i skórzany. Mężczyzna rozejrzał się wokół siebie, lecz nie widział żadnego człowieka. Plaża była w tej chwili całkowicie bezludna. Zastanawiał się, do kogo należał ten portfel. Podszedł bliżej. Podniósł go i z ciekawości zajrzał do środka. Okazało się, że nie było w nim żadnych pieniędzy, kart płatniczych, ani dokumentów. „Dziwne” – pomyślał mężczyzna. Nagle w środku portfela dostrzegł kawałek białej kartki. Wyciągnął ją delikatnie i przeczytał zawartą na niej informację. Zdanie było napisane drukowanymi literami – „weź mnie ze sobą”. Trochę to zdziwiło mężczyznę, jednak portfel był bardzo elegancki i dość nowy. Poprzedni właściciel nie nacieszył się nim zbyt długo. Mężczyzna przypomniał sobie, jak wiele lat temu zgubił portfel i bardzo przeżył jego stratę. A teraz los wynagrodził go nowym prezentem. I tak plażowicz stał się właścicielem pozostawionego tam portfela.

dla Patrycji napisał Sokolik

Szary człowiek – 44

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji okazało się być mocnej bijące serce na widok neonu, który przedstawiał kolorową parę kroczącą po dachu domu towarowego. Był on elementem szarego miasta, który miał rozświetlać okolicę, ale jednocześnie przypadkiem rozświetlił również i serce szarego człowieka, który dzięki niemu pojął wpływ kolorów na życie ludzi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mężczyzna spacerował – 3

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył na niej boisko piłkarskie. W piłkę morską grały morsy. Ich przeciwniczkami były foki. Mężczyzna aż przysiadł z wrażenia na pobliskiej wydmie. Widok był niezwykły, zwłaszcza że wiele fok nie mogło powstrzymać się przed kręceniem piłką piruetów na własnych nosach. Kiedy zabawa się im nudziła, wtedy niespodziewanie, ale z wielkim wdziękiem strzelały kolejnego gola. Morsy były bardziej poważne, jednak zabawy fok ich nie nużyły i cierpliwie czekały, aż gra znowu się wznowi. Nikt nie liczył strzelanych goli, bo też nie chodziło o rywalizacje, tylko o wspólną zabawę. Mężczyzna wycofał się cichutko, bo nie chciał przeszkadzać w meczu. Spacerując dalej, pomyślał sobie, że może ludzie mogliby przejąć trochę tej atmosfery foczej zabawy wtedy, gdy rozgrywają swoje śmiertelnie poważne pojedynki na boisku piłkarskim.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 29

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał zaułków w głębi miasta. Dywan szybował mijając wieże minaretów w poszukiwaniu odrobiny światła, dokładnie takiego, jakie Jerzy chciał znaleźć. Wreszcie z ciemności wyłoniło się światło błękitnej lampy miejskiej oświetlającej mały placyk. Na środku placu stała fontanna z pomnikiem, a w głębi majaczyła firanka w otwartym oknie. Wyglądało to zachęcająco i Jerzy zdecydował się wylądować na tym placyku. Zwinął dywan i wszedł do hotelu. Wynajął wygodny pokój i poszedł spać. Rano usłyszał pukanie do drzwi. Obudził się i odsłonił firankę, rzucił okiem na fontannę z pomnikiem. Zbliżył się do drzwi. W drzwiach stała miła kelnerka z poranną kawą i croissantem.

dla Jurka napisał Dżony

Lekkie krople deszczu – 86

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było wędrujące po łące bociany, które szły w rzędzie jeden za drugim. Wszystkie rozglądały się w poszukiwaniu żab. Kiedy jedną zauważyli, chcieli ją zdobyć. Jednak niespodziewanie nadjechał mały elektryczny samochodzik, sterowany przez nastoletniego chłopca. Żabka wskoczyła do niego i odjechała.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 43

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było akwarium z rybkami mieniącymi się wszystkimi kolorami tęczy. Szary mężczyzna przesiadywał przed nim i godzinami przypatrywał się rybkom – żółtym, szarym, błękitnym, zielonym, czerwonym, złotym, pomarańczowym, fioletowym, różowym, seledynowym, gładkim i nakrapianym. Dosypywał im jedzenia, czyścił systematycznie akwarium i patrzył, patrzył i patrzył. Nawet nie musiał włączać telewizora. Rybki dostarczały mu dokładnie takiej rozrywki, jakiej potrzebował. Rano wstawał wypoczęty, wychodził na szare ulice szarego miasta. Mijał innych szarych ludzi, wchodził do szarego biurowca, oddawał się szarej monotonnej pracy, a wieczorem wracał do domu i spędzał kolejny miły wieczór z kolorowymi rybkami w jego domowym akwarium.

Autor: Ewa Damentka