Syrena – 54

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie podpłynęły do tonącego. Co zrobiły, nie wiadomo, bo młody marynarz zwykle w tym momencie się budził. Koszmar śnił mu się z taką regularnością, że zdecydował się zmienić zawód i podjąć pracę na lądzie. Żona była szczęśliwa, bo ciągle byli razem, a sen przestał się powtarzać. Syreny i Neptun, którzy przyglądali mu się w lustrze Prawdy, też byli zadowoleni, bo właśnie po to zsyłali mu ten koszmarny sen. Wiedzieli, że na morzu czeka go śmierć w odmętach, a był dobrym człowiekiem, więc chcieli go uratować. Były marynarz konsekwentnie unikał morza. Razem z żoną doczekali się gromadki dzieci. Żyli długo i szczęśliwie, a morze oglądali tylko w filmach i na pocztówkach przysyłanych przez znajomych.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 87

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył duży zamek otoczony ze wszystkich stron fosą. Obszedł go dookoła. Kiedy znalazł most, przeszedł przez niego. Przekroczył bramę zamku i znalazł się na dziedzińcu. Podszedł do starej studni. Przechylił się i zajrzał w jej głąb. Nie widział dna, więc rzucił monetę, która spadała dość długo. Wokół panowała głucha cisza.

Po chwili zamkowe drzwi otworzyły się, ukazując trzy kobiety. Wyglądały jak księżniczki. Jedna miała na sobie strój czerwony, druga biały, a trzecia niebieski. Podeszły do wędrowca i stanęły obok niego. Ten patrzył zdumiony i nic nie mówił.

– Witaj, miły gościu – odezwała się księżniczka ubrana na niebiesko.

Wkrótce kobiety zaprowadziły go do jednej z komnat. Położył się wygodnie na wielkim łóżku. Księżniczki masowały go delikatnie, a on czuł dotyk i ciepło każdej z nich. Wkrótce zasnął.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 40

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była nadzieja, która nie wiadomo czemu zaczęła rosnąć w jego sercu. Może przywiał ją wiatr? A może beznadziejna szarość życia i otoczenia sprawiły, że iskierka nadziei zaczęła rosnąć? Rosła stopniowo, pomalutku. Szary człowiek początkowo nie zdawał sobie sprawy z jej istnienia. Potem przyzwyczaił się do jej rosnącego blasku, a następnie do światła, którym sam zaczął emanować. Gy nadzieja wzrosła i ugruntowała się w jego sercu i umyśle, szary człowiek zaczął widzieć barwy skryte pod otaczającą go szarością. Pozwolił, by te szare zasłony się rozchyliły, a następnie rozwiały. Zobaczył cudowny kolorowy świat, barwny w pozornie szarym mieście i przepięknych ludzi. Sam też przestał nosić się na szaro. Wprowadził kolor do swoich ubrań i własnego życia. Był szczęśliwy, wreszcie miał to, czego mu wcześniej brakowało, barwy, światło i sens życia, który zaczął być widoczny i nadawał kierunek jego myślom i działaniom.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 23

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojego portfela, który niedawno zgubił. Kiedy tracił już nadzieję, to zobaczył, że wisi przytrzymywany przez sznurki w dywanie. Mężczyzna odetchnął z ulgą.

Autor: Sokolik

Syrena – 53

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie stwierdziły, że na morskich wodach, przy złej pogodzie, odbywają się manewry. Akcja ratownicza. Poszukiwanie rozbitka. Operacja przebiegła pomyślnie. Załodze ratowniczej udało się namierzyć i podjąć człowieka, który wypadł za burtę, więc szczęśliwe syreny wróciły do swego podwodnego świata.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Lekkie krople deszczu – 84

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było samochody przejeżdżające pobliską uliczką. Ich wycieraczki intensywnie pracowały.

Do pokoju weszła kobieta, która przyniosła talerz ze świeżo upieczonym ciastem. Była to szarlotka z czekoladą i bitą śmietaną. Dziewczynka uśmiechnęła się do mamy. Odeszła od parapetu i obie usiadły przy stole, żeby delektować się smakiem ciasta.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 22

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał miejsca, gdzie oświetlenie na dachu układałoby się w kształt imienia przyjaciela. Śpieszył się, bo w dzień pochodnie były słabo widoczne i nie miał szans go odnaleźć. Nareszcie jest szukane miejsce, ujrzy starego druha, kompana z licznych, dalekich wypraw handlowych. Wygada się, poradzi – dobrze jest mieć takiego przyjaciela!

dla Jurka napisała Ela

Szary człowiek – 39

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była tęcza, która niezależnie od szarości dni zawsze jaśniała kolorami, bo w każdej historii jest zawsze światło.

dla Andrzeja napisał Patisonek

Latający dywan – 21

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał białego królika, który uciekł z klatki. Chciał go z powrotem zabrać do swojego pałacu, bo jego dzieci bardzo tęskniły za swoim ulubieńcem.

Autor: Ewa Damentka

Syrena – 52

Syrena uważnie przyglądała się rybackiemu kutrowi tarmoszonemu przez wiatr i zalewanemu przez wodę. Zobaczyła, że z łodzi, prosto w spienione fale, wypadła jedna osoba. Spojrzała na swoje siostry. Porozumiały się bez słów i zgodnie pomyślały o tym samym. Ich myśl spowodowała, że osobie tonącej wyrosły rybie płetwy i skrzela, dzięki czemu mogła oddychać pod wodą. Kobieta, która wpadła do wody, poczuła się lekko i swobodnie. Sprawnie zaczęła poruszać się. Mogła zobaczyć, jak wygląda prawdziwy kolorowy, podwodny świat. Kiedy zdecydowała się wrócić na kuter, poczuła jak rybi ogon, którego nie widziała, unosi ją na powierzchnię. Nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się na pokładzie. Przyjrzała się swojemu ciału. Wszystkie jego elementy znowu były takie jak u każdego człowieka.

Autor: Sokolik