Mężczyzna spacerował – 32

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył na niej małą księżniczkę wystrojoną od stóp do głów, jak na prawdziwą księżniczkę przystało. Bawiła się ziarnkiem grochu i kompletnie nie zwracała uwagi na przybysza.

Autor: Gwiazdeczka

Szary człowiek – 58

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był wiszący na ścianie kostium klauna. Raz w miesiącu szary człowiek przebierał się w ten kostium, malował farbami twarz, na nos nakładał czerwoną piłeczkę i szedł do szarego szpitala, by spędzić czas z szarymi ciężko chorymi dziećmi. Bawił się z nimi, wygłupiał, wysłuchiwał ich zwierzeń, rozśmieszał i rozczulał. Chciało mu się płakać, gdy widział chore maleństwa, ale śmiał się, bo wiedział, że potrzebują zabawy, żeby oderwać myśli od własnej choroby. Niektóre dzieci odchodziły niestety, ale niektórym udawało się wyzdrowieć. One zwykle czekały na niego w parku pod szpitalem, żeby dziękować za pomoc, jaką od niego dostawały. On zaś, widząc ich rozradowane, zaróżowione twarzyczki, czuł, że jego praca ma sens, więc z dumą nosił kostium klauna i naładowany nadzieją wchodził do szpitala, żeby bawić kolejne dzieci.

Autor: Aks

Latający dywan – 45

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał telefonu, żeby zadzwonić do żony i powiedzieć jej, że spóźni się na kolację, gdyż zabłądził w ciemnościach.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwcowa noc – 93

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się tam, aby zobaczyć, jak gwiazdy spadają do wody.

Autor: Sokolik

Natarczywy stukot – 5

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dostać trochę ziarna na śniadanie. Z jednej strony to było irytujące, jednak z drugiej strony nie można im było się dziwić. Człowiek, którego zacięcie próbowały obudzić, sam ich tego nauczył. Pierwszy raz, kiedy nasypał ziarno na parapet, był zachwycony, że tak licznie przybyły i wydziobały wszystko, co do jednego ziarenka. Nie zawsze jednak wstawał wcześnie, a w wolne dni lubił pospać dłużej. Ptaki nie widziały różnicy w dniach tygodnia i zwyczajnie domagały się tego, do czego je przyzwyczajono.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 44

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał miejsca, w którym mógłby żyć, realizując swoją pasję malowania górskich pejzaży.

Autor: Sokolik