Szary człowiek – 56

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było ukryte przed światem, w jego przydomowym ogródku, drzewko, które rodziło różnokolorowe owoce. Cieszyły one oczy i były tak smaczne, że po ich zjedzeniu cały świat piękniał.

Autor: Gwiazdeczka

Czerwcowa noc – 91

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na seans plenerowego kina, który dzisiaj mogli zobaczyć ludzie z okolicy.

Autor: Sokolik

Mężczyzna spacerował – 27

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem przyglądał się przedmeczowemu treningowi piłkarzy, którzy byli jego idolami. Stretching, trening cardio wzmacniający układ krążenia.

Spotkanie było zaskoczeniem dla obu stron. By dotrzeć do dzikiej plaży, trzeba było się trochę wysilić. Przedrzeć przez otaczające ją chaszcze, ale wysiłek się opłacił. Został hojnie nagrodzony. Rozmowa z piłkarzami czołowej drużyny, na dzikiej plaży, bez planowania – to gratka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 41

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał wytchnienia od codzienności i codziennych spraw. Poza tym lubił unosić się w powietrzu i oglądać świat z góry. Nie mógł tego rozbić za dnia, bo nie chciał wzbudzać sensacji. Tak więc pozostawała mu noc i przyglądanie się rozrywkom, jakie wtedy są dostępne ludziom. Czasami wylatywał dalej, na wiejskie tereny i przyglądał się spokojnym lasom, polom i łąkom. Odpoczywał, a nad ranem dywan sam zabierał go z powrotem do domu i układał się na podłodze, przy jego łóżku.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 26

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył, że płynie.

Zrozumiał, że kawałek lądu z dziką plażą, na która przed chwilą wszedł, oderwał się od brzegu i zaczął zmierzać w głąb morza. Był tym trochę przerażony, ale potem uspokoił się. Zastanawiał się dokąd wiatr go poniesie.

Kiedy zaszło słońce, obudził się ze swojego snu.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 55

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji było różowe serduszko leżące na nocnym stoliku.

Szary człowiek dostał je od swojej dziewczyny, gdy żegnał się z nią, gdy wyruszał do szarego miasta. Był bardzo oszczędny i odkładał grosz do grosza. Jeszcze rok lub dwa i wróci do niej razem z pieniędzmi, które pozwolą im na kupno ziemi i wybudowanie domu. Wtedy zapomni o szarym mieście i szarzyźnie życia w nim.

Z dziewczyną rozmawiał prawie codziennie. Ona też zebrała przyzwoitą sumę. Oboje odliczali czas. Wiedzieli, że niedługo będą razem i stworzą rodzinę taką, o jakiej zawsze marzyli.

Autor: Młody Adept

Czerwcowa noc – 90

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na spacer, aby zobaczyć to nietypowe zjawisko. Czuli przy tym dużo radości i wiedzieli, że ta noc zapadnie im na długo w pamięci.

Autor: Sokolik

Mężczyzna spacerował – 25

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył na niej rozłożone, opalające się i grzebiące w niej kury. Przychodziły tu z niedalekiej fermy, przez wzgląd na brak ludzi. Tylko nieliczne były tak bystre, aby mieć więcej przyjemności i relaksu niż inne.

dla Patrycji napisała Małgorzata

Latający dywan – 40

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał dawno zaginionego domu, w którym spędził młodość i który dał mu tyle radości. Wtem zadął potężny wicher, który załopotał dywanem i jego pasażerem, rzucając go w odległy i nikomu nieznany, zapomniany zakątek miasta.

Dywan, chcąc, nie chcąc, musiał wylądować, a jego pasażer dzięki temu „przypadkowi” w końcu odnalazł swa zgubę.

Morał z tego taki: czasem największe „przypadki” są w gruncie rzeczy wynikiem przeznaczenia. Albo inaczej: nie ma „przypadków”.

Autor: Jan Smuga

Mężczyzna spacerował – 24

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem patrzył na zgromadzenie krasnoludków, które zawzięcie dyskutowały na ważny dla nich temat. Nie zdziwiły się jego widokiem i ponownie zanurzyły się w dyskusji. Dobiegały do niego strzępki argumentów. Nie chciał im przeszkadzać i choć ciekawy był ich dyskusji, to obszedł plażę i powędrował dalej. Przygoda wydawała mu się tak niedorzeczna, że następnym razem zastanawiał się, czy rzeczywiście spotkał mały ludek, czy tylko mu się to śniło.

Autor: Ewa Damentka