Latający dywan – 56

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał natchnienia. Chciałby kogoś spotkać lub coś zobaczyć. Szukał gdzieś czegoś, ale nie było wiadomo, czego i gdzie.

Autor: Adam

Był sobie step – 1

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To Ty podróżująca gdzieś, w sobie tylko znanym celu. Z daleka wyglądasz jak mała kropeczka, ale wiem, że nie warto ulegać złudzeniom. Twoja ciekawość świata jest ogromna. Pewnie niedługo wrócisz do domu, naładowana nowymi wrażeniami, i zaczniesz opowiadać znajomym o swoich przygodach. Mam nadzieję, że też posłucham i zobaczę… Ten step jest przepiękny. Ciekawa jestem Twoich zdjęć i Twoich wrażeń.

dla Magdy napisała Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 43

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył szałas zbudowany profesjonalnie, dobrze wyposażony . Nikogo nie było. Ciekawość była silniejsza i postanowił poczekać. Upłynęło trochę czasu, nim na horyzoncie ukazała się postać właścicielki szałasu.

Zaskoczony ze to kobieta, przedstawił się:

– Dzień dobry, jestem Krzysiek.

– Ewa.

– To pani zbudowała ten szałas?

Kobieta zaskoczona pytaniem odpowiedziała, że tak.

– Widać w tej budowie profesjonalizm – pochwalił.

– Dziękuję.

– Lubię obcować z przyrodą, mam smykałkę do szałasów.

– Och może pan napije się coli lub wody? Proszę usiąść.

Krzysztof przyjął zaproszenie. Wywiązała się rozmowa . Tak szybko minął czas, że zaskoczył go zachód słońca.

– Ewo, miło było cię poznać.

Wymienili się telefonami . Tak poznał Ewę z którą się zaprzyjaźnił się

Autor: Anna Olawa

Natarczywy stukot – 28

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby sprawdzić, co jest pod spodem. Trudno powiedzieć dlaczego wpadły na ten pomysł i co spodziewały się tam znaleźć. Dość, że waliły mocno i zdawały się być pewne, że warto to robić.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 55

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojej żony, z którą pokłócił się wieczorem. Nie mógł jej znaleźć w całym pałacu, więc wyfrunął na dywanie, żeby ją odnaleźć. Bardzo się zdziwił, gdy przypadkiem podniósł wzrok i rozejrzał się dookoła. Okazało się, że żona leci tuż obok niego, na swoim własnym dywanie i przygląda mu się z uśmiechem.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 63

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był duży obraz wiszący na ścianie w pokoju. Dostał go w prezencie wiele lat temu od przyjaciela. Przedstawiał on młodego chłopaka, który jechał na białym koniu przez malowniczy obszar sawanny.

Autor: Sokolik

Natarczywy stukot – 27

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby upomnieć się o swoje śniadanie. Od wielu lat, dzień w dzień, na parapecie rozsypane były okruszki chleba i ziarna. Dziś parapet był pusty, więc ptaki dziobały głośno, żeby obudzić panią, która je systematycznie karmiła. Udało się im. Kobieta wysypała im karmę i poszła spać dalej, jednak ani ona, ani sąsiedzi nie byli wyspani tego dnia. Tylko ptaki były zadowolone, bo dostały to, co się im należało.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 42

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył piękną syrenę, która uśmiechnęła się i niego i uwodzicielskim głosem powiedziała:

– Witaj nieznajomy, czekam na ciebie od dawna.

Mężczyzna stanął jak wryty, Nie wiedział, co zrobić: wycofać się, iść dalej, czy podejść do syreny, Z rozterki wybawił go stłumiony chichot.

Okazało się, że niechcący wszedł na plan filmowy. Kręcono film o syrenie, która zakochała się w człowieku. Spodziewali się nadejścia aktora, a zamiast niego zjawił się on. Aktor przyszedł za moment, przepraszając za spóźnienie, a mężczyzna został z filmowcami i cały dzień przyglądał się ich pracy.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 54

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał dżina, który zsunął się z dywanu. Aladyn nie mógł przecież bez niego ruszyć dalej.

Autor: Małgorzata