Czerwcowa noc – 98

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na nowo wybudowany parkiet taneczny. Tam przy delikatnej muzyce, tańczyli do wschodu słońca, czyli do godziny trzeciej.

Autor: Sokolik

Natarczywy stukot – 24

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby narobić jak najwięcej hałasu. Przez okno zauważyły palący się czajnik, a obok, na krześle przy stole, śpiącą babinkę. Bardzo ją lubiły i zawsze mogły liczyć na posiłek, który chętnie wystawiała dla nich na parapet. Teraz wiedziały, że jest w potrzebie i robiły, co mogły, żeby obudzić ją z drzemki.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 53

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał guzika od koszuli, który, mógłby przysiąc, oderwał mu się nad tym miastem poprzedniej nocy, kiedy jak zwykle udał się na swoje latanie przed pójściem spać.

Autor: Gwiazdeczka

Szary człowiek – 62

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był malutki braciszek, którym się opiekował pod nieobecność rodziców.

W drodze z pracy do domu zachodził do przedszkola, skąd odbierał malca. Spędzał z nim cale popołudnie, a wieczorem przychodziła po niego ciotka.

Czas spędzony z maluszkiem był niezwykły, barwny i wzruszający. Szary człowiek całkiem poważnie rozmyślał o tym, że gdy rodzice wrócą z sanatorium, to zaproponuje im, że przynajmniej raz w tygodniu zabierze braciszka do siebie, żeby oni mogli wspólnie spędzić czas.

Nie kierowały nim pobudki altruistyczne, żeby pomóc rodzicom, o nie… On po prostu bardzo polubił tego małego człowieka i cierpiał na myśl, że ich kontakt znowu się rozluźni, gdy rodzina wróci do starego, przedsanatoryjnego rytmu, do swojej szarej codzienności.

Autor: Siostrzyczka

Natarczywy stukot – 23

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby obudzić ludzi i dostać swoje śniadanie. Metoda była skuteczna. Okruchy chleba i ziarna zwykle szybko były wysypywane na parapet, na wszystkie parapety, które dotąd odwiedzały. Ptaki szybko przyzwyczaiły się do tego, że są karmione, więc natarczywie stukały nie tylko w parapety, gdzie już wystawiono im jedzenie, ale też w inne, na których dotąd nie było ani okruszka. Dzięki tej strategii całe miasto zmieniło się w poranną stołówkę dla nich. I ostatnią czynnością, którą wykonywali ludzie przed pójściem spać, było wysypywanie pokaźnej porcji karmy na parapet, po to by uzyskać możliwość spokojnego porannego snu.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 40

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem przyglądał się małej foce, która się na niej opalała. Miała błękitne futerko, turkusowy ręcznik i różowe okulary, które zdjęła leniwym ruchem. Popatrzyła na mężczyznę i zapytała, czy łaskawie mógłby się przesunąć, bo zasłania jej słońce.

Przeprosił i odsunął się parę kroków. Nie potrafił jednak odejść, patrzył na nią jak zaczarowany. Ona nie zwracała na niego uwagi, przysiadł więc na kępce rzadkich traw i rozmyślał, co tu robi niebieska foka. Przysnął.

Gdy się obudził, foki już nie było, zostało po niej wspomnienie i turkusowy ręcznik okrywający jego głowę i ramiona. Obok leżała częściowo zakopana w piasku butelka z wodą i karteczka: „Uważaj na siebie i na spacer zabieraj ze sobą kapelusz. Przy tym upale łatwo o odwodnienie, oparzenia i inne kłopoty. Ręcznik zachowaj na pamiątkę na naszego spotkania. Miło było Cię poznać”.

Sięgnął po butelkę z wodą, o dziwo była chłodna. Ręcznik, milutki w dotyku też, był chłodny mimo upalnego dnia. „Czary jakie, czy co?” pomyślał, ale uznał po chwili, że niebieska foka miała swoje sposoby na upał.

Trochę żałował, że nie zaczął z nią rozmawiać, ale sam przed sobą przyznał, że nie wiedziałby co powiedzieć. Rozłożył ręcznik i położył się na nim. Opalał się przez chwilę, potem poszedł, zabierając ze sobą turkusowy ręcznik i butelkę, która nadal była pełna, choć już dużo wody wypił.

Poszedł przed siebie i uważnie rozglądał się, bo miał nadzieję, że znowu zobaczy niebieską fokę. Nie wiedział, że ona z ukrycia też z zainteresowaniem przyglądała się jemu.

Wiedziała, że nie powinna rozmawiać z ludźmi, ale ten mężczyzna ją zainteresował. Nie zrobił jej krzywdy i wyglądał na nieśmiałego. Przyglądała mu się uważnie, żeby zapamiętać jego wygląd.

Właśnie kończy swoje wakacje na Ziemi i wraca do własnego świata, w którym foki mają kolorowe futerka: żółte, pomarańczowe, czerwone, różowe, fioletowe, niebieskie, zielone… W dodatku wiele z nich mieni się wszystkimi kolorami tęczy… Niebo zwykle ma seledynowy kolor w ciągu dnia i perłowy nocą. Piasek jest niebiesko-granatowy, a morskie fale różowe.

Niestety ludzie raczej nie przeżyliby podróży, więc nie zaproponuje sympatycznemu panu, żeby się z nią tam wybrał, ale będzie wspominać spotkanie z nim, jako miłą ziemską przygodę. Dlatego przyglądała się tak uważnie.

Jej z kolei przyglądała się jej matka, która z uśmiechem wspominała swoje spotkanie z ziemskim mężczyzną. Tym, który właśnie podszedł do bohatera naszej opowieści. Ciekawa była czy obydwaj się zaprzyjaźnią. „Może tak”, pomyślała, patrząc na córkę, która starała się przed nią ukryć swoje wakacyjne zauroczenie, tak jak ona sama kiedyś ukrywała swoje przed własną matką.

Autor: Kokoryczka

Latający dywan – 52

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał przygód, które chciał spędzić w towarzystwie ludzi i poznać ich bliżej.

Autor: Sokolik