Był sobie step – 34

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To Nadzieja, która rozgościła się tutaj na zawsze.

Autor: Sokolik

Rybak – 12

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył wiele plastikowych przedmiotów. Ryby były głównym źródłem utrzymania na wyspie, na której mieszkał. Nagranie z jego telefonu wywołało ogromne oburzenie działaczy na rzecz zwierząt. To rozpoczęło wielką akcję sprzątania wód morskich.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Natarczywy stukot – 47

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby jeść. Magda wiedziała że zawdzięcza to sama sobie.

Zaczęło się od jej przeprowadzki do nowego mieszkania.

Pierwszego dnia było słonecznie. Postanowiła zrobić sobie kawę i wyszła na balkon. Dosiadł się do niej mały wróbelek i w jego towarzystwie wypiła kawkę.

Budziła się do pracy 4:15 i każdego dnia przed wyjściem z domu sypała na parapet ziarenka. Wróbelek przyprowadzał kompanów. I tak rozwijała się znajomość z wróblami. Trudniej było w weekendy, gdy nieraz chciałaby pospać dłużej.

Którejś soboty usiadła na balkonie i była zaskoczona, gdy wróbelek przysiadł na jej ramieniu. Delikatnie wzięła ziarenka, wyciągnęła dłoń, a on usiadł i zaczął jeść z jej ręki. Tak zaczęła się ich przyjaźń.

Autor: Anna Olawa

Szary człowiek – 73

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był dom i rodzina. Wszystko robił, by nic nie brakowało i dbał o relacje między członkami rodziny. Nadawało mu to sens życia

Autor: Anna Olawa

Rybak – 11

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył złotą rybkę. Uradowany zaczął do niej mówić i składać życzenia, które chciał, aby ta spełniła. Rybka jednak milczała i ani myślała się odezwać. Rybak wziął ją do domu, by pokazać żonie. Jego luba, słysząc o życzeniach, roześmiała się tylko i uświadomiła ukochanemu, że wątpliwe, aby karpie Koi żyjące w oczkach wodnych spełniały życzenia. Ten okaz najwyraźniej był uciekinierem wolącym rzeki zamiast przydomowego akwenu.

Autor: Małgorzata

Był sobie step – 33

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś istniało jeszcze przed powstaniem świata, który znamy. Teraz wróciło, ciekawe teraźniejszości. Sprytnie wkomponowało się w przestrzeń i uważnie przyglądało się wszystkiemu dookoła.

Autor: Gwiazdeczka

Rybak – 10

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył krasnoludka, który był wściekły, że został złapany. Głośno protestował i krzyczał na rybaka. Ten powiedział, że wykonuje jedynie swoją pracę i wcale nie zamierzał złowić niczego innego poza rybami. Maluch nieco uspokoił się i przeprosił staruszka za niemiłe słowa. Potem udali się razem do chatki rybaka i zjedli pyszną rybną kolację, po której krasnoludek wskoczył z powrotem do wody, zapewniając swojego nowego przyjaciela, że z pewnością go jeszcze odwiedzi.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 65

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał nowej planety, na której mógłby spędzić najpiękniejsze chwile.

Autor: Sokolik

Rybak – 9

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył swoje zdjęcie. Wyciągnął je w pierwszej kolejności i wytarł do sucha. Przyjrzał mu się dokładnie i zobaczył siebie sprzed dwudziestu lat. Stał przed drewnianym domem, w otoczeniu zielonych świerków. Kiedyś tam mieszkał, w leśniczówce. Poczuł, że chce tam wrócić.

Następnego dnia, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i pojechał samochodem do leśniczówki, która była w głębi puszczy. Kiedy był już na miejscu, przypomniał sobie, że tutaj świat wygląda zupełnie inaczej niż w mieście. Poczuł, jak znów towarzyszył mu duży spokój, który płynął z lasu.

Zobaczył drewniany domek, który od razu rozpoznał. Przez te lata, niektóre deski spróchniały i pojawiło się wiele utkanych pajęczych sieci.

Wszedł do środka, usiadł na kanapie i rozejrzał się. W środku było wszystko, tak jak zapamiętał. Na biurku leżały stare długopisy i kartki papieru. Były pożółkłe, pogięte i zakurzone. Wziął je do ręki, otrzepał i odłożył na stół.

Otworzył okno na całą szerokość, posprzątał na stole i usiadł przy nim. Zaczął pisać

Autor: Sokolik