Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył również małże. Było ich akurat tyle, by starczyło na obiad dla dużej rodziny. Tak więc złowione ryby zaniósł do skupu, a małże do domu.
Autor: Adam
ćwiczenia literackie
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył również małże. Było ich akurat tyle, by starczyło na obiad dla dużej rodziny. Tak więc złowione ryby zaniósł do skupu, a małże do domu.
Autor: Adam
Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby przywitać się z ludźmi. Chciały poopowiadać im, co widziały w świecie, ale ludzie spali, odsypiając nocną pracę lub noce zabawy. Ptaki doczekały się śniadania, bo zdenerwowany niewyspany mężczyzna, ponaglany przez rozespaną żonę, wysypał im trochę karmy na parapet. Najadły się i w końcu odleciały, bo uznały, że na pogawędkę nie ma co liczyć. A ludzie próbowali jeszcze się wyspać. Niezbyt się to im udało, a jeszcze nie wiedzieli, że ciekawskie ptaki jutro znowu będą stukały o parapet i znowu spróbują z nimi porozmawiać, żeby przekazać wieści, bo niepokoiły się tym, co widziały w wielkim świecie.
Autor: Ewa Damentka
Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były jego jasnozielone oczy, które rozświetlały się gdy padał na nie jeden z nielicznych promieni słońca, którym udało się przebić do szarego miasta. Mężczyzna nie zdawał sobie z tego sprawy, ale w takich chwilach prostował się, jakby zrzucał z ramion niewidzialny ciężar i oddychało mu się dużo lepiej niż zwykle.
Autor: Ewa Damentka
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył miniaturową złotą Syrenkę. Była wielkości jego dłoni. Zaskoczony znieruchomiał. Wtedy Syrenka skorzystała z okazji, przecisnęła się przez naderwane oczko w sieci i wskoczyła do wody.
Odpłynęła na bezpieczną odległość i przycupnęła na desce, która nie wiadomo skąd znalazła się na wodzie. Ciekawie przypatrywała się rybakowi, a on przypatrywał się jej. Wreszcie Syrenka wskoczyła do wody i odpłynęła.
Wtedy rybak oprzytomniał i powoli rozpoczął ponowne wyciąganie z wody sieci pełnej ryb. Uważnie patrzył, czy wśród nich nie będzie drugiej Syrenki. Nie było. Zarzucił sieci jeszcze raz i znowu wyciągnął je, gdy były pełne.
Wrócił do domu z bogatym połowem.
Później często przypływał na to łowisko, bo miał nadzieję, że znowu zobaczy małą Syrenkę. Nie wiedział, że ona też przypływała w to miejsce, bo lubiła się mu przyglądać. Fascynował ją, ale była ostrożna i wiedziała, że nie może pozwolić, by ponownie ją złapał.
dla Janusza napisała Ewa Damentka
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To chaos. Niepozorny w tej odsłonie czaił się dyskretnie, aby zaburzyć harmonię tego miejsca. Czujny obserwator był zdolny go zauważyć i zapobiec temu, by się rozprzestrzenił. Jedynie czujny obserwator…
Autor: Gwiazdeczka
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył pamiętnik, który tydzień temu zgubiła jego córka. Pamiętał, jak byli razem nad wodą, a dziewczynka miała go ze sobą. Leżeli na pomoście, kiedy niechcący wrzuciła pamiętnik do wody. Teraz zguba się znalazła.
dla Janusza napisał Sokolik
Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby oznajmić nadejście wiosny.
Autor: Sokolik
Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał jakiegoś szczególnego światła i znalazł. Były to światła wielkiego mostu. Świeciły, by most był widoczny i bezpieczny. Niedaleko było lotnisko, więc światła były konieczne.
Autor: Adam
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył rybę niezwykle dużą. W przeddzień swojego ślubu wypłynął na ryby, by się rozluźnić. Pozbierać myśli. Uznał, że to dobry znak.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…
Babcia siedząca w kącie patrzyła z troską, bo wiedziała, że niedługo skończy się drewno na opał i już nie będzie wesołego ognia w kominku, no i w spiżarce same pustki…
Nie wiedziała, jak sobie poradzą, jak zadbają o samych siebie i o maleństwo.
Jednak nie mówiła o swoich zmartwieniach, bo nie chciała psuć tej magicznej chwili pełnej miłości i nadziei, że wszystko dobrze się ułoży.
Autor: Jęczyduszka