Był sobie step – 28

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To pustka wędrująca po wielkich przestrzeniach stepu, która nie przeraża, a wręcz fascynuje. W krajobrazie zamieszkałym przez nielicznych pasterzy owiec, wiodących życie pełne trudu, pustka-turystka nasyca się ciekawością świata, chęcią poznawania miejsc dotąd nieznanych i odnajduje szczęście.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Szary człowiek – 70

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były wizyty w sklepie zoologicznym, gdzie mógł obserwować pływające rybki w dużych akwariach. Ten widok cieszył nie tylko jego oczy, ale też serce i duszę.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 27

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś było niewielkie, ale poruszało się szybko i z gracją. Kiedy się przyjrzałem, zauważyłem, że to mały zając. Miał piękne, błyszczące futro w odcieniach brązu i bieli. Skakał lekkimi i płynnymi ruchami. Wyglądał, jakby bawił się w swoim naturalnym środowisku.

Autor: Sztuczna na polecenie Kasi Godefroy

Kiedyś dawno dawno temu – 99

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że jego syn dorośnie w lepszych czasach, a on przekaże mu swoje wartości. Rodzice zaczęli czytać chłopcu opowiadania, wierszyki i tworzyła się między nimi więź.

Autor: Anna Olawa

Był sobie step – 26

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To czarodziej, który wędrował do ukrytego zamku. Zrezygnował z konia, powozu, lektyki czy choćby latającego dywanu. Postanowił się przejść, by odnowić więź z Matką Naturą, z Ziemią i Niebem. Przejrzyste powietrze i ładne widoki nastrajały optymistycznie. Szedł dziarskim krokiem, gotowy na nową przygodę. Ciekawe, po co wezwali go do siebie mieszkańcy tego zamku?

Autor: Ewa Damentka

Natarczywy stukot – 40

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dostroić się do siebie i wystukać rytm ich ulubionego utworu. Zadanie było trudne, gołębi spora grupa i za każdym razem, kiedy wydawało się, że są blisko ideału, któryś z nich stukał w nieodpowiednim momencie.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 62

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał natchnienia. Był muzykiem. Marzył o skomponowaniu symfonii pełnej spokoju, harmonii i nadziei. To właśnie czuł, gdy latał nocą na swoim latającym dywanie i z góry przyglądał się ludziom, ich domom i miastom, w których mieszkali. Jeszcze w górze zapisywał nuty w swoim notesie, a nad ranem, gdy wracał do swojego domu, przepisywał je na czysto. Potem, gdy się budził wczesnym popołudniem, siadał do fortepianu i grał, to co skomponował w nocy. Cały dzień przerabiał, poprawiał swoją partyturę, a następnie wyczekiwał kolejnych ciemnych nocy, by spokojnie wypłynąć na swoim dywanie i zanurzyć w doskonalą harmonię nocy, ciszy, bezpieczeństwa śpiących ludzi i świateł sennych miast

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 25

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To rączy koń, a na jego grzbiecie amazonka z wiatrem we włosach, pełna fantazji i energii. Pełna ciekawości świata, kochająca życie, doznająca swej niezależności na szerokim stepie.

dla Magdy napisało Stare Dobre Małżeństwo

Mężczyzna spacerował – 55

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył Indian, którzy bawili się w kółku. Wydawali przy tym swoje charakterystyczne odgłosy. Mężczyzna położył się na piasku i wkrótce zasnął. Obudził się po dwóch godzinach. Rozejrzał się, a po Indianach nie było nawet śladu.

Autor: Sokolik