Był sobie step – 20

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To głowa wędrowca spragnionego przygód. Podróżującego konno w kierunku najbliższego miasteczka, w którym zamierza przenocować. Wędrowiec, przemierzając teren, podziwia otaczające go krajobrazy. Czuje się wolny i szczęśliwy. Ma wrażenie, jakby świat mentalnie należał do niego. Jego zasoby, również finansowe, oraz zdrowie pozwalają na spełnianie własnych pragnień. Najbliższe małe miasteczko będzie jedynie przystankiem w jego długiej podróży, pełnej wrażeń i spełnienia.

dla Magdy napisał AMK

Szary człowiek – 68

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był zapamiętany z dzieciństwa ogród, który wiosną kwitł biało-różowo i dorodnie owocował jesienią. Mienił się kolorami w promieniach słońca i dawał poczucie obfitości. W szarym człowieku obudziła się potrzeba zostania swoim własnym ogrodnikiem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 19

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To czarna owca, która miała mnóstwo wolności na szerokim stepie i teraz przez niego szła, próbując odnaleźć w życiu właściwą drogę.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 18

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To był maleńki owad, który zwiedzał teren. Bardzo mu się tu spodobało i postanowił zamieszkać pod zielonym krzaczkiem. Owad został ciepło przyjęty przez innych mieszkańców.

Autor: Sokolik

Natarczywy stukot – 36

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby wybudzić siostrę i braciszka śpiących smacznie w swoich łóżeczkach. Lubiły się z nimi bawić o świcie, zanim dzieci wychodziły do szkoły. Dzisiaj były widocznie zmęczone, bo nie reagowały na hałas i przewracały się z boku na bok, ani myśląc o pobudce.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 17

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To pewnie złudzenie, które chciało odwrócić naszą uwagę od tych zapierających dech w piersiach widoków. Uważało, że jest bardziej godne, by podziwiać właśnie je. Było zazdrosne i zaborcze. A jednak czasem dawało nadzieję.

Autor: Gwiazdeczka

Mężczyzna spacerował – 51

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem ujrzał siedzącą na mokrym piasku blond nimfę. W słomkowym kapeluszu na głowie, z poszarpanym brzegiem ronda. Jakby swego czasu mieszkały tam wróble. Z kaskadą włosów opadających wzdłuż pleców aż do bioder. Jej stopy pieściły przybijające do brzegu morskie fale. Emanowała spokojem, delikatnością i wrażliwością. Mężczyzna zachwycił się jej widokiem. Odważnie podszedł do niej i zaczął rozmowę.

Autor: Danuta Majorkiewicz