Był sobie step – 46

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To byłam ja. Podziwiałam świat, cieszyłam się, że step jest taki olbrzymi. Czułam przestrzeń i woń wiatru. Byłam w pełni sobą i wreszcie miałam tyle miejsca, ile potrzebowałam.

Taka wizja często towarzyszy mi, gdy jadę zatłoczonym pociągiem, metrem, autobusem lub tramwajem. Gdy mijam ludzi na zatłoczonym chodniku i gdy z tłumami ludzi przechodzę na drugą stronę ulicy, na zielonym świetle. Gdy wracam do domu, gdzie za ścianą słuchać głośniejsze rozmowy sąsiadów.

Wtedy wyobrażam sobie ten step i mnie, malutką kropkę, w tej olbrzymiej przestrzeni. Wydaje mi się wtedy, że mogę lepiej oddychać, a ścisk wokół mnie się rozluźnia. Więc wyobrażam sobie dalej. Kiedyś pewnie narysuję tę wizję, żebym często mogła ją sobie przypominać.

Mieszkanka zatłoczonej stolicy

Autor: Ewa Damentka

Rybak – 32

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył strzałę Amora. Kiedy wyciągnął ją z sieci, zakochał się w pierwszej napotkanej kobiecie. Siedziała spokojnie na ławce wśród topoli i czekała na niego.

Autor: Sokolik

Mężczyzna spacerował – 60

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem patrzył na zacumowaną na niej niedużą łódkę z wiosłem. Do burty miała przyczepioną kartkę z napisem: „wsiądź do mnie”. Zafascynowany możliwą przygodą wsiadł do łódki, obiecując sobie, że tylko w niej posiedzi i nie zamierza nigdzie płynąć. Łódka jednak miała inne plany. Skorzystała z delikatnego przypływu i wraz z nim zabrała się na morze. Pływała to tu, to tam, pokazując mężczyźnie różne wyspy i różne światy. I pływają razem do dziś, bo spodobała mu się ta podróż i zamierza jeszcze sporo świata zwiedzić, zanim wróci do domu.

Autor: Ewa Damentka

Drzewo Życia – 7

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie mocno trzymały się ziemi. Każde wrażliwe serce kochało je i dbało o nie tak, jak umiało najlepiej. Ktoś podlewał drzewo świeżą wodą, inny je nawoził, jeszcze inny opowiadał mu ciekawe historie. Był też ktoś, kto śpiewał Drzewu Życia kołysanki do snu. Dzięki tym wszystkim osobom drzewo rosło w siłę i odpłacało się swoją dobrą energią każdemu, kto tego potrzebował.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 45

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To karawana zdążająca do odległego celu. Na jej czele podążał dowódca, potem poszczególne wozy, a na koniec garkuchnia…

Członkowie tejże karawany mimo świadomości celu swej wędrówki cały czas nie mogli się nadziwić pięknu otaczającego ich stepu.

Autor: Jan Smuga

Drzewo Życia – 6

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie sięgały głęboko w ziemię. Właśnie w tych korzeniach uwiła sobie gniazdko pewna istota, która bała się słońca, światła i przestrzeni. Znalazła miejsce, gdzie rozwidlające się korzenie utworzyły przytulną niszę. Postawiła tam łóżeczko, stolik, trochę książek i komputer. Żywiła się owocami i orzechami, które wpadały do jej norki i żyła bardzo wygodnie. Z pewnym przerażeniem słuchała opowieści kretów, myszy, nornic i dżdżownic, które mówiły jej o trawie i o tym, jak miło przycupnąć na ziemi, oprzeć się o pień drzewa i popatrzeć na świat, ba, nawet pójść na spacer. Istocie nie mieściło się to w głowie i po każdej takiej opowieści zasłaniała szczelnie kotarę nad łóżeczkiem, żeby przypadkiem nie zobaczyło jej słońce. Mieszkało się jej całkiem wygodnie i była zadowolona. Wygoda była tym, czego potrzebowała. Nie chciała zmian. Była szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia.

dla Korfantego napisała Ewa Damentka

Rybak – 31

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył glinianą tabliczkę z wypalonymi dziwnymi znakami, za chwilę ujrzał następną. Ponieważ fascynował się archeologią, zaniósł tabliczkę do muzeum.

Archeolodzy wraz z nurkami zaczęli badać morskie dno w okolicach jego łowiska i odkryli, że jest tam zatopione miasto, ze świetnie zachowaną biblioteką, budynkami i ich wyposażeniem.

Rybak odwiedzał ich i oglądał ich pracę. Był dumny, że przyczynił się do odkrycia tego wspaniałego miasta.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 110

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Promienie słoneczne świeciły cały dzień. Późnym wieczorem, słońce stało się czerwone i skryło całkowicie za chmurami, a potem za horyzontem.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 71

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał innych dywanów, leżących nieruchomo w komnatach pałacowych lub małych pokojach. Dywanów zupełnie nieświadomych swej niezwykłej mocy, jaką jest możliwość latania.

Autor: Gwiazdeczka