Rybak – 25

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył tysiące maleńkich złotych rybek trzepoczących desperacko swymi delikatnymi pozłacanymi welonami. Rybak mocno się wzruszył na ten widok, a jego oczy zaszkliły się pierwszy raz od bardzo dawna. Bez chwili wahania złapał sieć i wypuścił wszystkie te cudeńka na wolność. Wrócił do siebie i zasnął. Śniło mu się, że złote rybki rozproszyły się po oceanie i każda z nich wypuściła na wolność jedno marzenie staruszka, aby się spełniło.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 40

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To piękna, energiczna dama jechała na gniadym koniu do ukochanego, aby odbić go z niewoli. Do siodła miała przytwierdzoną strzelbę, szarpie na rany i bukłaczek wódki. Miała nadzieję, że nie jest za późno, żeby wybawić go z opresji, i że nikt nie będzie podejrzewał białogłowy o waleczność.

dla Magdy napisali Ela i Krzysztof

Rybak – 24

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył kilka drogocennych kamieni. Pomyślał: „z rybami zrobię to co zwykle, a kosztowności przekażę właściwej osobie i powiem jej, że jest nawet cenniejsza, niż one”.

dla Janusza napisał Adam

Nitki babiego lata – 107

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Z tej właśnie rzeczki, na powierzchnię wyszły dwa małe bobry. Usiadły na trawniku i patrzyły przed siebie. Wkrótce ruszyły na spacer po lądzie.

Autor: Sokolik

Rybak – 23

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył chimerę. Było to stworzenie, żyjące głęboko pod powierzchnią wody. Miało głowę lwa, ciało kozy i ogon węża. Rybak pomyślał, że jego żona to też chimera – kobieta-chimera, ale na szczęście rzadko objawia ona swą prawdziwą postać. Najczęściej chowa ją głęboko w zakamarkach swej duszy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 39

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To grupa turystów jadąca autem po bezkresnym stepie Mongolii. Na żółto-zielonym stepie, w promieniach zachodzącego słońca ukazał się im niesamowity widok. Nomadzi ze stadem koni Przewalskiego, które zostały uznane za wymarłe, i stary, uśmiechnięty Mongoł przechadzający się z wielbłądami. Przypadek? Chyba nie. Skorzystali z okazji, zostawili samochód i ruszyli przez step na wielbłądach.

Po zachodzie słońca, w jurcie rozstawionej specjalnie dla podróżnych szukających noclegu, zjedli przepyszną kolację ugotowaną na piecu przez gościnną Mongołkę. Doznając poczucia sytości i gościnności otulającej step, zapadli w sen. O poranku, po śniadaniu, w promieniach wschodzącego słońca, ciepło żegnani przez mongolską rodzinę, ruszyli dalej swoim autem przez szeroki step, ku wzgórzom na horyzoncie, by podziwiać mongolskie widoki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rybak – 22

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył rulon zwiniętych banknotów. Były to dolary kanadyjskie. Uszczęśliwiony zaczął je wyciągać spomiędzy sterty ryb. Kiedy miał je już w rękach, rozwinął każdy banknot i rozłożył na piasku. Pozwolił, aby słońce je wysuszyło, a sam zajął się rybami.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 68

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał szczęścia. Czyli właściwie swojej żony, która zdenerwowana po kłótni wyszła z domu, trzaskając drzwiami i wyłączyła telefon. Pragnie ją teraz odnaleźć jak najszybciej.

Autor: Małgorzata