Rybak – 17

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył butelkę z chyboczącym się korkiem, spod którego wydobywał się biały dym. Szybko wcisnął korek w butelkę i mocno trzymał. Dżin próbujący wydostać się z butelki osłabł i przykucnął na jej dnie.

– Rybaku, dziękuję za twoją czujność i szybką akcję – odezwał się Merlin, który przed chwilą zmaterializował się na rybackim kutrze.

Rybak spojrzał na niego z szacunkiem i podał mu zaczarowaną butelkę. Merlin wziął ją do ręki. Zalakował korek, a szklaną butelkę razem z korkiem otoczył gęstą żelazną siatką.

– Zabieram go do nowego więzienia. Na szczęście trudno mu będzie stamtąd uciec. Ale też będziemy go uważnie pilnowali.

Stary rybak popatrzył z sympatią na czarodzieja i powiedział:

– Dziękuję, że chronisz mnie, moją rodzinę, nas wszystkich. I dziękuję, że mówisz nam, na co zwracać uwagę. Bez twoich rad już byłbym łupem tego dżina.

– Na szczęście jesteś uważny i sam siebie uratowałeś – uśmiechnął się Merlin i dodał:

– Razem ze starszyzną przyjdź do pałacu w sobotę wieczorem. Król przekaże wam nowe wiadomości. Mogą być bardzo przydatne.

Obydwaj uśmiechnęli się do siebie i rybak wrócił do wyciągania sieci ze swoim połowem, a Merlin do pałacu, by w lochach zamknąć kolejnego groźnego przestępcę.

Autor: Archiwista SC

Był sobie step – 36

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To samochód dostawczy wiozący prowiant grupie etnoarcheologów, którzy pracowali, wydobywając i badając ślady starożytnych kultur.

Ziemia, step, niebo i góry trwały. Wydawały się wieczne i nieprzemijające, w przeciwieństwie do ludzkiego osadnictwa i jego śladów. Naukowcy, oderwani od swojego zwykłego świata, czuli tu potęgę gór i ziemi. Było to mistyczne doznanie. Stanowiło ono dodatkową nagrodę za ich pasję badawczą i trudy, jakie w związku z nią ponosili.

Autor: Ewa Damentka

Rybak – 16

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył zalakowaną butelką z karteczką w środku. Zabrał tę butelkę do domu, żeby się jej przyjrzeć. Był zdumiony, gdy żona zabrała mu ją. Była wyraźnie zdenerwowana. Potem uspokoiła się i poprosiła, by nigdy nie otwierał tej butelki. Kiedy zdziwiony zgodził się, pod warunkiem, że jej nie wyrzuci, ani nie niszczy, kobieta kiwnęła głową na zgodę i zabrała butelkę do swojego pokoju. Rybak przyglądał się swojej żonie uważnie, jakby widział ją pierwszy raz w życiu. Dotrzymał słowa i nigdy nie otworzył tej butelki. Nie musiał.

Wiele lat później, żona wyznała mu, że podobał się jej jeszcze, jak była dzieckiem. Napisała więc karteczkę „Panie Boże, proszę spraw, by Janek został moim mężem”, włożyła do butelki i wrzuciła do morza, gdy ojciec zabrał ją na przejażdżkę łódką. To dziwny zbieg okoliczności, że jej mąż wyłowił właśnie tę butelkę.

Stary rybak ze wzruszeniem przytulił żonę i powiedział, że to wyznanie jest najpiękniejszym prezentem, jaki kiedykolwiek dostał. Po tej rozmowie butelka została wyciągnięta z dna kufra i postawiona na regale, na honorowym miejscu. Oboje małżonkowie uśmiechali się za każdym razem, gdy na nią spojrzeli.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 103

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Nad wodą pojawiło się stado młodych jelonków. Przyprowadziła ich matka. Tam postanowiły odpocząć po długiej wędrówce.

Autor: Sokolik

Szary człowiek – 74

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji były góry.

Jak miał chwilę, to siadał do pociągu i jechał w góry. Tam odpoczywał, nabierał sił na dalsze życie. Kiedy wysiadał z pociągu, to pierwsze kroki kierował na szlak. Widok gór szarego człowieka rozbrajał, czuł się jak nowo narodzony .

Autor: Anna Olawa

Rybak – 15

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył srebrną monetę. Wyciągnął ją. Przyjrzał się jej dokładnie i schował do bocznej kieszeni spodni. Uradowany wypuścił ryby z sieci do wody, a sam wrócił na obiad do domu.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 35

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To była zielona kropka z GPS-u, która pokazywała, w którą stronę należy się przemieszczać, aby dotrzeć do punktu docelowego, jakim było spełnienie mojego największego marzenia. Kropeczka czasami była powolna, czasami stała w miejscu, ale tylko po to, by za chwilę bardzo przyspieszyć. Miło było obserwować to, jak się porusza i jaka jest dzielna. Nawet przez chwilę nie zwątpiła, że dotrze do celu.

dla Magdy napisała Daria

Rybak – 14

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył wielki wór. Znalezisko było naprawdę ciężkie i rybak z wielkim trudem wyciągnął sieć na swój kuter. Kiedy rozsznurował worek, był zdziwiony. Mnóstwo złotych monet zaświeciło się przez jego oczami… Rybak postanowił zainwestować część z nich w nową łódź i lepszą sieć, a resztę przeznaczyć na potrzebujących, których spotka na swej drodze.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 66

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał ciekawych detali, wzorów i elementów. Nie skupiał się tylko na bryłach budynków. Z wysokiego punktu widzenia miasto wyglądało urokliwie, światła podkreślały piękno i charakter budynków. Przyglądał się odbiciu pałaców na wodzie. Cieniom świateł miasta na granatowym niebie. Podziwiał piękno miasta – połączenie nowoczesności z klasyką.

Autor: Danuta Majorkiewicz