Leżę sobie spokojnie – 39

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc chcę zapalić papierosa zanim zadzwoni. W ten sposób go przechytrzę. Następnie zaparzę kawę i zagram mu na nosie. Kiedy zadzwoni, zaśmieję mu się w twarz i on zrozumie, że jestem już gotowy.

Autor: Gwiazdeczka

Cichutek, Milutek i Malutek – 20

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka skoordynowała swoje działania. Cichutek pracował cicho i szybko. Milutek w czasie pracy opowiadał opowieści z miłym zakończeniem, o małych krasnoludkach, więc Malutek urósł we własnych oczach. Prace przygotowawcze wkrótce zostały zakończone i cała trójka ruszyła w wymarzoną podróż.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Leżę sobie spokojnie – 38

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc nurkuję jeszcze w sen i wracam do Królestwa, które w nocy odwiedziłam. Żegnam się z królem i królową, z młodą księżniczką i jej narzeczonym, z gwardzistami i pokojówkami. Idę do stajni, żeby pożegnać się z końmi i podrzucić garść karmy małemu kucykowi. Rozglądam się po parku i siadam nad brzegiem zamkowego jeziora. Na koniec idę do kuchni i serdecznie dziękuję kucharzom za smakołyki, jakimi mnie częstowali. Chwalę ich pieczone mięsa, mówię, że w moim świecie nie ma tak wspaniałego jedzenia. Pożegnawszy się ze wszystkimi, oddycham głęboko i budzę się. Otwieram oczy i powoli siadam na łóżku.

Moją uwagę przyciąga wspaniały zapach. Na stole widzę duży talerz wypełniony zimnym pieczonym mięsem, różnego gatunku. Część pieczeni w całości, część już pokrojona w plastry. Ostrożnie podchodzę i biorę do ręki plaster mięsiwa. Wącham go i ostrożnie odgryzam kawałek. Smakuje dokładnie jak we śnie. Ze zdziwienia budzi mnie cichutki śmiech. Rozglądam się i widzę kilka malutkich wróżek, które fruwają po pokoju, machają skrzydełkami, i są bardzo uradowane. Jedna z nich przestaje się śmieć. Dyga wdzięcznie i mówi: „To prezent od Krainy Snów, Anonimowa Księżniczko. Wracaj do nas, kiedy tylko będziesz miała okazję”. Dyga jeszcze raz i odlatuje, a za nią lecą pozostałe wróżki.

Kończę jeść kawałek pieczystego, resztę przykrywam ściereczką i wstawiam do lodówki. Idę do łazienki i rozpoczynam swoje codzienne czynności. Przed wyjściem do pracy otwieram lodówkę, żeby sprawdzić, czy talerz mięs nadal w niej jest. Jest!!!

* * *

Gdy wróciłam do domu był również. Następnej nocy nie udało mi się odwiedzić tego Królestwa, ale mam nadzieję, że kiedyś znowu do nich trafię. Na razie pocieszam się przepysznym pieczonym mięsem, które od nich otrzymałam w prezencie.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 108

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o drzewie, które było królem całej puszczy. Było ono najwyższe ze wszystkich i jego pień był najgrubszy. Liści na nim było tak wiele i o różnych kolorach, że nie było widać gałęzi.

Autor: Sokolik

Cichutek, Milutek i Malutek – 19

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka była gotowa do drogi. Kiedy oddalali się od domu, Milutek przypomniał sobie, że zostawił w domu swojego ukochanego misia. Wrócił po zabawkę, a pozostali bracia usiedli na trawie w cieniu pod drzewem. Czekali spokojnie na przyjście Milutka. Zjawił się po dwudziestu minutach. Ruszyli w drogę. Kiedy przechodzili przez drewniany mostek nad rzeką, Cichutek zatrzymał się.

– O co chodzi? – spytał Malutek.

– Muszę wrócić się do domu. Zostawiłem tam rękawiczki – rzekł.

Bracia zaczekali nad brzegiem rzeki. Przez czas czekania na Cichutka, przyglądali się płynącym rybom. Najwięcej było płotek.

Z każdą kolejną minutą, robiło się coraz cieplej. Bracia zdjęli kurtki i położyli się na trawniku twarzą do słońca. Wkrótce przyszedł Cichutek.

Gdy znaleźli się w lesie, Malutek powiedział że musi wrócić do domu.

– A po co chcesz wrócić? – zapytali jednocześnie Cichutek i Milutek.

– Chcę sprawdzić czy w domu nie zostali moi bracia.

Cała trójka roześmiała się. W dobrych nastrojach kontynuowali swoją podróż.

Autor: Sokolik

Drzewo Życia – 51

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie rosły głęboko i rozprzestrzeniały się daleko. Czasami wychodziły na powierzchnię ziemi, żeby zaakcentować swoją obecność. Były bardzo muzykalne, lubiły śpiewać, nucić i komponować nowe melodie, które odtwarzały wraz z szumem liści i szmerem wiatru.

Szeroko i daleko roznosiły pieśń życia, która była podstawowym motywem wszystkich kompozycji. Prosty, powtarzający się motyw łatwo wpadał w ucho i trudno go było zapomnieć.

Nuciły go przydrożne wierzby, śpiewały ptaki, szumiały trawy. Nawet niektórzy ludzie zaczęli nucić tę melodię. To było przesłanie Drzewa Życia – byłem, jestem, będę, żyję i ty też byłaś, byłeś, jesteś, będziesz, żyjesz. Wszyscy byliśmy, jesteśmy, będziemy. Wszyscy żyjemy. Jesteśmy jednym organem, jedną wielką rodziną.

Ta melodia dociera też do mnie, często o niej śnię i marzę, by cały świat ją śpiewał. Może wtedy nauczymy się szanować Ziemię i siebie samych? Byliśmy, jesteśmy, będziemy. Żyjemy. Obyśmy żyli jak najlepiej. Wszyscy, każde z nas, każdy mieszkaniec Ziemi i cała Ziemia.

Nie wiem, czy Drzewo Życia istnieje naprawdę, czy żyje tylko w mojej wyobraźni. Ale jakie to ma znaczenie? Skoro dodaje otuchy, daje mi energię życiową i wielką nadzieję… Niech więc żyje i rośnie dalej…

Autor: Ewa Damentka

Cichutek, Milutek i Malutek – 18

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka zasiadła przy kuchennym stole, aby zjeść ostatni domowy obiad przed podróżą. Stół był starannie nakryty i nawet Cichutek głośno okazywał swoją radość, klaszcząc w dłonie i śmiejąc się beztrosko z powodu nadchodzącej wyprawy, udanych przygotowań oraz uroczystego wspólnego posiłku.

Autor: Gwiazdeczka

Rybak – 61

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył ogromnego suma. Przyjrzał mu się oczami pełnymi podziwu. Ileż było w nim mądrości, uważności i umiejętności ukrywania się wśród wodnych zarośli, skoro był takich rozmiarów. Rybak popatrzył na niego z szacunkiem i wypuścił go do wody, by żył dalej. Był dumny z siebie, bo w swym życiu miał wiele podobnych osiągnięć, o których snuł opowieści ze swoimi kolegami, co sprawiało im wiele radości.

dla Janusza napisała Danuta Majorkiewicz

Cichutek, Milutek i Malutek – 17

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka znalazła się na wielkiej tratwie i popłynęła rzeką do morza. Zwiedzali różne kraje i trwało to bardzo długo. Wrócili do kraju jako sędziwi ludzie. Powitały ich rodziny – dorosłe dzieci, wnuki i dorastające prawnuki. Wiele lat im opowiadali o tej podróży. Wszyscy słuchacze tym żyli i czuli się, tak jakby sami podróżowali. Dopiero ich pra-pra-pra-prawnuki wyruszyły w kolejną podróż.

Autor: Ewa Damentka