Drzewo Życia – 40

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie czasami wystawały nad ziemię, tworząc wygodne ławeczki, na których ludzie mogli przysiąść, odpocząć, zjeść owoc Drzewa Życia i poczuć spokój. Balsamiczny spokój, który uspokajał i odprężał.

Autor: Ewa Damentka

Leżę sobie spokojnie – 24

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc więc zamykam oczy i delektuję się tym ulotnym stanem gdzieś pomiędzy snem a codziennością. Chwila trwa wyjątkowo długo, więc cieszę się i korzystam z niej. Bez żalu przyjmuję dźwięk budzika, który przypomina, że czas się budzić. Wstaję i myślę sobie, że jutro też może zdarzyć się taki poranek, że będę mogła pobyć w tym stanie „pomiędzy” tyle czasu, ile potrzebuję.

Autor: Ewa Damentka

Drzewo Życia – 39

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie pokrywały znaczną powierzchnię namalowanego obrazu, który dzisiaj wystawiono w galerii sztuki. Był to dzień, w którym swoje dzieło prezentował młody, zdolny człowiek. Obraz powieszono na środku dużej białej ściany. Pięknie się tam komponował. Na razie nikt nie zatytułował tego obrazu. Malarz stwierdził, że każdy człowiek może nazwać go tak, jak sam chce.

Autor: Sokolik

Leżę sobie spokojnie – 22

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc pospiesznie wstaję, żeby uprzedzić dzwonek budzenia. Nie bardzo wiem, dlaczego to robię. Chcę przechytrzyć czas. Nerwowo myję zęby, raz po raz spoglądając na zegarek. Udało mi się zdążyć przed czasem. Budzik zadzwonił dokładnie w momencie, kiedy skończyłem myć zęby. I uśmiechnął się do mnie skubany.

Autor: Gwiazdeczka

Rybak – 53

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył olbrzymi kawałek lodu, który widocznie oderwał się od jakiejś pływającej lodowej góry. Rybak po namyśle zniósł go do ładowni, bo uznał, że tam się przyda. Rzeczywiście, ryby lepiej przetrzymały podróż, a on sam zrobił w nim kilka wgłębień, które przydały się na puszki z piwem. Były zimne wieczorem, gdy razem z kumplami świętowali wspaniałe połowy.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 106

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o leśnych ludziach, którzy żyli w dużym zamku. Wszyscy ubrani byli na zielono oraz jedli zielone potrawy. Nawet kiedy wybierali się poza las, aby załatwić sprawy w mieście i zrobić zakupy, swoim wyglądem wyróżniali się tle innych ludzi. Jednocześnie byli bardzo życzliwi i komunikatywni.

Dla nich zielony kolor miał szczególne znaczenie. Symbolizował on spokój i wyciszenie. W ich rodzinie wprowadził go kilka pokoleń temu prapradziadek Henryk. Przekazał to swoim dzieciom, one wnukom, a wnuki prawnukom…

Ta rodzinna tradycja trwa do dziś i pewnie jeszcze będzie trwać i trwać…

Autor: Sokolik

Leżę sobie spokojnie – 21

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc nie tracąc czasu wstaję, rozciągam się i robię ćwiczenia rozgrzewające. Potem idę do kuchni, aby pozmywać naczynia, które leżą w zlewie od wczoraj. Gdy ustawiam na suszarce ostatni talerz, słyszę dzwonek budzika. Pełen radości i uśmiechu, idę go wyłączyć.

Autor: Sokolik