Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby robić, to co lubiły. Uwielbiały dziobać i nie zważały na śpiących w pokoju Leszka i Grażynę. Tym razem źle trafiły, bo Leszek był porywczym mężczyzną. Zerwał się na równe nogi i przepędziła ptaki, które po jakim czasie, kiedy ten znów zasnął, wróciły, żeby znów dziobać parapet.
Autor: Gwiazdeczka