Natarczywy stukot – 47

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby jeść. Magda wiedziała że zawdzięcza to sama sobie.

Zaczęło się od jej przeprowadzki do nowego mieszkania.

Pierwszego dnia było słonecznie. Postanowiła zrobić sobie kawę i wyszła na balkon. Dosiadł się do niej mały wróbelek i w jego towarzystwie wypiła kawkę.

Budziła się do pracy 4:15 i każdego dnia przed wyjściem z domu sypała na parapet ziarenka. Wróbelek przyprowadzał kompanów. I tak rozwijała się znajomość z wróblami. Trudniej było w weekendy, gdy nieraz chciałaby pospać dłużej.

Którejś soboty usiadła na balkonie i była zaskoczona, gdy wróbelek przysiadł na jej ramieniu. Delikatnie wzięła ziarenka, wyciągnęła dłoń, a on usiadł i zaczął jeść z jej ręki. Tak zaczęła się ich przyjaźń.

Autor: Anna Olawa