Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To dziki mustang, który odłączył się od stada podczas polowania wilków. Udało mu się zbiec, lecz musiał przebyć dużą odległość, by znowu dołączyć do swojego stada. Podświadomie czuł, że jest już blisko. Instynkt podpowiadał mu, w jakim kierunku zmierzać.
Autor: Małgorzata