Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To był świetlik, który podróżował po okolicy. Szukał domku, który gdzieś wśród mgieł został ukryty. Po wielu godzinach, mgła się rozeszła, ukazując mały, okrągły drewniany, wysoki na metr domek, Były w nim dwa okna przez które świetlik mógł wlecieć. Tam na kanapie, zastał innego świetlika, który czytał książkę.
Autor: Sokolik