Był sobie step – 55

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To znak zapytania, który przestał się dziwić i postanowił zwiedzić świat. Naiwnie przypuszczał, że w czasie swojej wędrówki będzie spotykał jedynie pozostałe znaki przestankowe i literki z innych alfabetów, czasami samotne, a czasami zebrane w zwojach czy książkach. Zdziwił się, gdy zobaczył miasta, wioski, mosty i drogi, ludzi i zwierzęta, rośliny, drzewa, słońce… Teraz, gdy szedł przez step, podziwiał morze traw, bezkresną przestrzeń stepu i delikatny wiatr. Tańczył z radości i krzyczał, by wyrazić swój zachwyt. Właśnie tu i teraz zdecydował, że zmieni tożsamość. Już nie będzie znakiem zapytania. Zostanie dumnym wyprostowanym wykrzyknikiem, który donośnie oznajmia, że świat jest wspaniały.

Autor: Ewa Damentka