Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był czerwony golf, który wkładał pod szary sweter lub szarą marynarkę. Lubił zestawienie szarości i czerwieni, więc korzystał z niego z umiarem. Na tyle rzadko, by nie przełamywać doskonalej szarości swojego życia, swoich dni i całego miasta, a jednocześnie na tyle często, żeby się cieszyć czerwono-szarym zestawieniem. Czasami, żeby nie ranić innych ludzi, zasłaniał szare zasłony, otwierał szarą szafę, wyciągał z niej czerwony golf i zakładał na siebie, żeby cieszyć się jego widokiem na tle szarych ubrań i ścian. Potem zdejmował go i chował do szafy, żeby był gotowy na kolejną przymiarkę. Dzięki temu szary człowiek był mniej szary niż jego znajomi. Tajemnica czerwonego golfa dawała mu pewien luz, którego nie mieli pozostali ludzie. On to zauważył, ale się nie przejmował. Godzinami uwielbiał przyglądać się swojemu odbiciu w czerwonym golfie włożonym pod szarą marynarkę.
Autor: Ewa Damentka