Latający dywan – 58

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał… Właściwie, to sam nie wiedział, czego szukał…

Zaglądał do cudzych okien, choć wiedział, że to nieładnie. Przyglądał się ludziom żyjącym za tymi oknami. Na ich twarzach malował się ciekawy kolaż emocji. Spokoju i lekkości. Innych n za dnia, w galopie życia.

Autor: Danuta Majorkiewicz