Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał okazji do zabawy. Obserwował, gdzie można dyskretnie wylądować, wtopić się w tłum gości w pałacu lub ludzi na ulicach i poczuć się chwilę tak, jakby był jednym z nich. Nie znalazł tego, czego szukał, bo poczuł delikatne stuknięcie w krawędź dywanu. Obok niego znajdowało się kilka innych latających dywanów i ciągle dołączały kolejne. Na każdym z nich siedziała jedna lub kilka osób. Wszyscy przyglądali się sobie z zainteresowaniem. Okazało się, że każde z nich myślało, że ma jedyny latający dywan na świecie. Gdy nocą zobaczyli cień dywanu mężczyzny, odważyli się do niego połączyć.
Na znak dany przez mężczyznę, zdecydowali się za nim podążyć. Opuścili przestrzeń nad miastem i polecieli na środek wielkiej pustyni. Tam długo rozmawiali o swoich dywanach i swoich przygodach. Przed świtem wrócili do swoich domów. Wymienili się adresami i obiecali sobie solennie, że będą utrzymywać ze sobą stały kontakt, a od czasu do czasu zrobią wielką imprezę za miastem.
Autor: Ewa Damentka