Rybak – 56

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył pokaźnych rozmiarów tuńczyka. „To dobry znak” – pomyślał – „tuńczyk, to oznaka dobrobytu i zdrowia. To ryba żyjąca w czystych wodach. Trudna do złowienia. Drogocenny skarb mórz i oceanów”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Leżę sobie spokojnie – 27

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc wracam do snu, jak go jeszcze pamiętam…

Jadę w nim pociągiem. W przedziale jestem z kilkoma kobietami. Wywiązała się między nami rozmowa o dzieciach i radzeniu sobie z ich usamodzielnianiem się. Dla mnie temat aktualny.

– Jak przeżywasz wyfruniecie syna z domu?

– Na początku było trudno, dom pusty bez niego, nie ma do kogo ust otworzyć. Zawsze jego koledzy byli. I przeprowadziłam rozmowę sama ze sobą – wtrąca słowo kobieta siedzącą naprzeciwko.

– Ja nie potrafiłam znaleźć miejsca, czułam pustkę.

– A ja powiedziałam sobie, że wychowałam syna na samodzielnego i radzi sobie w życiu.

– No tak, a moja córka powiedziała mi wprost „zajmij się sobą”. I tak zaczęłam odnawiać kontakty ze starymi znajomymi. Wyjeżdżam, zwiedzam, trenuję.

– Wiecie, ja to zaprzyjaźniłam się sama ze sobą, przedtem zawsze byłam z dziećmi, zawsze dla dzieci, a teraz robię sobie przyjemności i zauważam swoje potrzeby. Dzieciaki wpadają do mnie, na obiad a nieraz na ciastko. Pogadać, posiedzieć i po prostu opowiadamy sobie co słychać. Tak myślę, że jesteśmy wszyscy zadowoleni. Dzieciaki cieszą się, jak widzą mnie zadowoloną.

– To ja wam powiem, że moje dzieciaki po studiach założyły rodziny. Poprosili mnie o pomoc przy w wnukach.

Sen przerywa budzik, siadam na łóżku i zastanawiam się, jak ja poradzę sobie z wyfrunięciem z domu mojego dziecka. Sen był bardzo na temat. Zapamiętam i wprowadzę w życie niektóre porady.

Autor:  Anna Olawa

Drzewo Życia – 41

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie odważnie sięgały w głąb ziemi. Jego korona dotykała niebios. Kiedy położyło się dłoń na korze drzewa, można tyło poczuć bicie jego potężnego serca. Harmonijny rytm dostrajał się do naszego wnętrza i stawało się jasne, że jesteśmy zespoleni z istotą Drzewa Życia.

Autor: Gwiazdeczka

Leżę sobie spokojnie – 26

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc zawołałem kota, który zjawił się błyskawicznie. Dałem mu znak ręką, aby wskoczył na łóżko. Posłusznie to zrobił. Pogłaskałem go prawą ręką, a on w podzięce zaczął mi ją lizać. Podszedł do mojej głowy, ocierając się. Czułem ciepło, które było bardzo przyjemne.

Autor: Sokolik

Rybak – 55

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył zegar z kukułką. Dość niezwykłe znalezisko zdumiało go i zaczął zastanawiać się, jakim trafem ów zegar znalazł się w jego sieci. Różne rzeczy już łowił, poza rybami, ale zegar z kukułką rozbudził jego wyobraźnię najbardziej ze wszystkich.

Autor: Gwiazdeczka

Gromadka dzieci – 107

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o czasach, kiedy była królewną i mieszkała w starym, dużym zamku.

Pewnego dnia, w czasie spaceru po lesie, spotkała młodego chłopaka. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia.

Po kilku latach, przeprowadzili się do tego miasteczka, gdzie założyli rodzinę. Teraz są dziadkami, którzy radośnie spędzają z wnukami czas.

Autor: Sokolik

Leżę sobie spokojnie – 25

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc można go już wyłączyć i zacząć dzień. To będzie dobry dzień. Wesoły. Wszystko będzie układało się dobrze, a sprawy same będą się załatwiały.

Autor: Adam

Drzewo Życia – 40

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie czasami wystawały nad ziemię, tworząc wygodne ławeczki, na których ludzie mogli przysiąść, odpocząć, zjeść owoc Drzewa Życia i poczuć spokój. Balsamiczny spokój, który uspokajał i odprężał.

Autor: Ewa Damentka

Leżę sobie spokojnie – 24

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc więc zamykam oczy i delektuję się tym ulotnym stanem gdzieś pomiędzy snem a codziennością. Chwila trwa wyjątkowo długo, więc cieszę się i korzystam z niej. Bez żalu przyjmuję dźwięk budzika, który przypomina, że czas się budzić. Wstaję i myślę sobie, że jutro też może zdarzyć się taki poranek, że będę mogła pobyć w tym stanie „pomiędzy” tyle czasu, ile potrzebuję.

Autor: Ewa Damentka