Rybak – 48

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył swoją żonę. Była przemoknięta i bardzo wystraszona.

Z płaczem rzuciła mu się na szyję i drżącym głosem powiedziała, że wielka fala porwała ją, gdy szła nadmorskim deptakiem na targ, Widziała przed sobą jeszcze kilka osób.

Rybak natychmiast zadzwonił do Straży Nadbrzeża, oni powiadomili wszystkie kutry znajdujące się na swoich łowiskach. Szybko wysypywano ryby na pokład i zarzucano sieci ponownie. Udało się jeszcze uratować klika osób. Płetwonurkowie wyciągnęli z dna kilkoro nieprzytomnych turystów. Na szczęście wszystkich udało się uratować.

Rybak z żoną szczęśliwie wrócili do domu. Od tego dnia on nazywa ją pieszczotliwie „moją syrenką”. A ona do niego mówi „mój książę wybawca”. Kobieta zaczęła czasami razem z mężem wypływać na morze, bo ciekawa jest, co tym razem, poza rybami, wyłapią ich sieci.

Autor: Ewa Damentka

Leżę sobie spokojnie – 11

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc przykrywam się kołdrą, która zsunęła się na bok. Po chwili do pokoju wszedł chłopiec i spojrzał na mnie. Ja udawałem, że śpię. Słyszałem, jak podchodził, po czym wskoczył na łóżko. Zerwałem się gwałtownie, a chłopiec zeskoczył z łóżka.

– Pójdziesz ze mną dzisiaj na basen? – spytał.

– Tak. Tylko trochę później.

– A kiedy?

– Za godzinę, półtorej…, po śniadaniu.

– Super – rzekł uradowany malec.

Po śniadaniu, spakowaliśmy rzeczy na basen. Rodzice byli w pracy. Wziąłem odpowiednią ilość pieniędzy i wyszliśmy z domu. Poszliśmy parkiem, na skróty. Spotykaliśmy tam wielu spacerowiczów z psami. Jeden z nich nawet przez pewien czas szedł razem z nami. Odszedł dopiero wtedy, kiedy jakaś kobieta zawołała go po imieniu.

Po godzinie pływaliśmy już w basenie. Skorzystaliśmy z jacuzzi i zjeżdżalni wodnej. Tunel był kręty, długi i kończył się lądowaniem w brodziku. Radość mojego brata była ogromna. Moja zresztą też.

Autor: Sokolik

Leżę sobie spokojnie – 10

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc postanawiam poleżeć i przenieść się myślami w góry. Piękna pogoda, wędruję szlakiem i z daleka widzę kozice z małymi. Oczy cieszą się widokiem gór. Nagle słyszę dzwonek budzika i wracam do rzeczywistości.

Autor:  Anna Olawa

Rybak – 47

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył małe metalowe pudełeczko. Było szczelnie zamknięte. Otworzył je i zobaczył pierścionek wykonany ze szczerego złota. Pomyślał, że wart jest fortunę.

Po powrocie do domu, zaniósł go na policję. Okazało się, że ktoś rzeczywiście zgłosił zaginięcie pierścionka. Spotkał młodego mężczyznę, który był jego właścicielem. Za znalezisko dostał 5 tysięcy złotych.

W drodze powrotnej wstąpił do jednej z restauracji. Zjadł tam wykwintną kolację. Nie robił tego od lat, a dziś nadarzyła się ku temu okazja.

Autor: Sokolik

Przy pięknej starej toaletce – 91

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest w ogromnym Salonie Piękności i siedzi w wygodnym fotelu, gdzie inne osoby ją malują, czeszą i masują delikatnie jej ciało.

Autor: Sokolik

Leżę sobie spokojnie – 9

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc wyciągam swoje ciało na całą jego długość, albo nawet bardziej. Jest mi tak dobrze. Doceniam każdą minutę tej błogości. Szanuję też godzinę budzenia, która nadchodzi nieuchronnie.

Autor: Gwiazdeczka

Drzewo Życia – 32

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie sięgały daleko, daleko wzdłuż, lecz bardzo płytko w głąb. Biegły tuż pod powierzchnią ziemi. Drzewo było zdane na łaskę i niełaskę wiatrów i burz, które chciały je położyć, wyrywając z korzeniami. Jednak nie wypuściło korzeni w głąb ziemi, co było zrobić trudniej, ale obfitowałoby w wodę podczas upałów i susz, tylko wypuściło korzenie wzdłuż, tuż pod powierzchnią ziemi. Dzięki temu mogło zbierać więcej wody, gdy obficie padał deszcz, nawet jeśli było jej więcej, niż zdołałoby wypić. Nie wiedziało jednak, że przez to będzie usychać podczas suszy.

Autor: Korfanty

Leżę sobie spokojnie – 8

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc zanurzam się jeszcze we śnie. Budzę się chwilę przed budzikiem, wypoczęta i szczęśliwa, że dobrze wykorzystałam każdą sekundę regenerującego snu.

Autor: Ewa Damentka