Rybak – 40

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył miedzianą szkatułkę. Otworzył ją i zajrzał do środka. Na dnie leżała Śpiąca Królewna. Obudziła się po chwili, otworzyła oczy i wstała. Rozejrzała się dookoła i zobaczyła wiosnę. Wszystko budziło się do życia. Zachwyciła się słońcem, rozkwitającymi drzewami, pachnącymi kwiatami i odzyskała wolę życia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przy pięknej starej toaletce – 87

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest na dużym, latającym dywanie. Leżała na nim wygodnie, pozwalając dywanowi przemieszczać się coraz dalej i dalej, aby dotrzeć do krainy szczęśliwości.

Autor: Sokolik

Drzewo Życia – 23

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie pilnie strzegły tajnego wejścia do magicznego świata podziemnego. Tam znajdywało się niewielkie turkusowe jezioro o wodzie czystej, jak z głównego Źródła Życia. Otoczone było różnymi drzewami, które były siedliskiem niezwykle pięknych, kolorowych i egzotycznych ptaków. W jeziorze także pływały ryby, raki oraz różne skorupiaki. Każde stworzenie żyło ze sobą w zgodzie, tworząc rajski świat.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 53

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To przygoda wybrała się na wędrówkę, bo postanowiła zwiedzić świat. Wybrała się pieszo, bo uznała, że wtedy więcej zobaczy i też pozna świat bardziej dokładnie. Szła właśnie przez step i była zachwycona jego ogromem, wręcz majestatem. Czuła się cząsteczką jego wielkości i była bardzo ciekawa, co jeszcze ją spotka. Na chwilę położyła się na ziemi, wsłuchała się w ziemię, trawy, niebo i poczuła, że jest maleńką kropeczką w środku olbrzymiego wszechświata. Było jej dobrze. Zasnęła i potem wypoczęta ruszyła dalej, ciesząc się z każdego źdźbła trawy, każdej grudki ziemi, muśnięcia wiatru, promyka słońca. Cieszył ją szmer przepływającej w strumyku wody i delikatne brzęczenia owadów. Ogarnęło ją wszechogarniające uczucie, że jest tu i teraz, we właściwym miejscu i czasie. Była szczęśliwa i w głębi ducha sama sobie dziękowała za to, że wybrała się w tę podróż życia

Autor: Ewa Damentka

Drzewo Życia – 22

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie sięgały bardzo głęboko. Pewien drwal postanowił je ściąć. Uznał to za wyzwanie, największe wyzwanie swojego życia. Miał ostrą siekierę, był silny i zdeterminowany. Ściął już tyle drzew, że nie sposób było je policzyć.

Kiedy jednak zanurzył ostrze siekiery w korze drzewa życia, znieruchomiał, a z jego oczu popłynęły łzy. Nie rozumiał, co się dzieje. Był twardym człowiekiem i nie pozwalał sobie na chwile słabości. Jednak wyciągnął siekierę z pnia, upadł na ziemię i płakał jak dziecko.

Poczuł, że są takie drzewa, których nie wolno ścinać.

Autor: Gwiazdeczka

Rybak – 39

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył małego dinozaura, którego oczy zdawały się mówić: „nie rób mi krzywdy!. Zaopiekuj się mną”. Rybak niejedno widział już w życiu, ale ten widok przeszył jego serce na wskroś.

Autor: Stokrotka

Latający dywan – 75

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał miejsca zbiórki. Dołączył do internetowej grupy posiadaczy czarodziejskich dywanów i dziś miała odbyć się klubowa impreza. Zlot latających dywanów. Mieli wylądować na osłoniętej dużej przestrzeni i udawać, że robią sobie piknik na łące lub pałacowym dziedzińcu. Dość długo obserwował miasto, nie widział żadnego latającego dywanu, tylko sylwetki ludzi z kamerami i aparatami fotograficznymi w rękach. „To jakaś pułapka” – pomyślał i odfrunął w bezpieczne miejsce. Tam zastanowił się, czy cała akcja była oszustwem? Dotąd myślał, że na świecie jest wiele latających dywanów. Teraz ogarnęły go wątpliwości, bo pomyślał, że może jest ich mniej, a może… tylko jego dywan potrafi latać!!! Wrócił do domu i zajrzał do komputera. Na grupie zobaczył wiele zdjęć z imprezy. Ludzie przyszli z kocami, które udawały latające dywany i w ogóle bawili się w udawanie, że je posiadają. ”No cóż, każdy się bawi jak umie” – pomyślał mężczyzna i przestał systematycznie obserwować grupę. Zaglądał tam tylko raz na parę tygodni, żeby sprawdzić, kto doszedł do grupy i oszacować, czy może być właścicielem prawdziwego latającego dywanu. Z czasem zaglądał tam coraz rzadziej, wreszcie zupełnie przestał. A na grupie miłośników latających dywanów co jakiś czas wybucha dyskusja, czy prawdziwe latające dywany są realne, i czy ktokolwiek taki widział lub na takim jechał, w realnym życiu, a nie we śnie.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 101

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o „Kopciuszku”.

Nagle okno otworzyło się na całą szerokość. Zimny wiatr wraz z padającym śniegiem wpadał do środka. Babcia wstała, podeszła do okna i zamknęła je.

Na zewnątrz panowała już ciemność, lecz leżący na ziemi śnieg, spowodował uśmiech na twarzy kobiety.

Autor: Sokolik

Drzewo Życia – 21

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie tworzyły podziemne labirynty i korytarze, które odsłaniały przed ludźmi uciekającymi przed prześladowcami i prowadziły ich w bezpieczne miejsca, zasłonięte przed prześladowcami.

Kiedyś, gdy na powierzchni długo trwała wojna, Drzewo Życia zbudowało ze swoich korzeni podziemne miasto, w którym ludzie mogli ukrywać się tak długo, jak tego potrzebowali, a drzewo turlało do nich swoje owoce. Były one bardzo pożywne i dawały wszystko co trzeba, by ludzie i zwierzęta byli zdrowi.

Drzewo odsłaniało szeroko wejścia do miasta i swoich korytarzy, gdy wojny i prześladowania się kończyły, a ludzie bezpiecznie mogli wyjść na zewnątrz. Potem znowu zamykało przejścia, gotowe otworzyć je, jeśli zajdzie taka konieczność.

Ludzie darzyli drzewo olbrzymim szacunkiem i nawet drwale nigdy nie podchodzili do niego piłami czy siekierą. Wiedzieli, że Drzewo Życia jest żywicielem i obrońcą i że musi być chronione. A ono rosło i rośnie dalej, a jego gałęzie i korzenie sięgają coraz dalej i głębiej, bo takie jest jego zadanie i jednocześnie przeznaczenie.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 52

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To niepozorne indywiduum zwiększało stopniowo swoje rozmiary, aż po pewnym czasie zmieniło się w postać z plecakiem. Pogoda była ładna. Kępy traw z lekka poruszał łagodny i orzeźwiający wietrzyk. Magda wyglądała na zadowoloną. Kobieta w wiosce, nie wyglądającą na miejscową, a wyglądająca na rozumiejącą turystów, powiedziała Magdzie, że nie warto czekać na autobus, który miał być za cztery godziny, a przejść drogę pieszo. Magda posłuchała wskazówki i była zadowolona z dokonanego wyboru. Spojrzała na zegarek. Była w połowie drogi. Na linii horyzontu zaczęły majaczyć kontury przypominające wigwamy. Magda przyspieszyła kroku. Jej postać zagłębiała się w przestwór stepu, aż stała się punkcikiem, który zniknął gdzieś na tle konturów namiotów.

dla Magdy napisał Dżony