Nitki babiego lata – 108

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Jednak nie czuli tego mieszkańcy pobliskiego osiedla. Za to mieli widok ze swoich okien na rzeczkę i łąkę, więc mogli obserwować co tam się dzieje.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 69

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał okazji do zabawy. Obserwował, gdzie można dyskretnie wylądować, wtopić się w tłum gości w pałacu lub ludzi na ulicach i poczuć się chwilę tak, jakby był jednym z nich. Nie znalazł tego, czego szukał, bo poczuł delikatne stuknięcie w krawędź dywanu. Obok niego znajdowało się kilka innych latających dywanów i ciągle dołączały kolejne. Na każdym z nich siedziała jedna lub kilka osób. Wszyscy przyglądali się sobie z zainteresowaniem. Okazało się, że każde z nich myślało, że ma jedyny latający dywan na świecie. Gdy nocą zobaczyli cień dywanu mężczyzny, odważyli się do niego połączyć.

Na znak dany przez mężczyznę, zdecydowali się za nim podążyć. Opuścili przestrzeń nad miastem i polecieli na środek wielkiej pustyni. Tam długo rozmawiali o swoich dywanach i swoich przygodach. Przed świtem wrócili do swoich domów. Wymienili się adresami i obiecali sobie solennie, że będą utrzymywać ze sobą stały kontakt, a od czasu do czasu zrobią wielką imprezę za miastem.

Autor: Ewa Damentka

Rybak – 25

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył tysiące maleńkich złotych rybek trzepoczących desperacko swymi delikatnymi pozłacanymi welonami. Rybak mocno się wzruszył na ten widok, a jego oczy zaszkliły się pierwszy raz od bardzo dawna. Bez chwili wahania złapał sieć i wypuścił wszystkie te cudeńka na wolność. Wrócił do siebie i zasnął. Śniło mu się, że złote rybki rozproszyły się po oceanie i każda z nich wypuściła na wolność jedno marzenie staruszka, aby się spełniło.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 40

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To piękna, energiczna dama jechała na gniadym koniu do ukochanego, aby odbić go z niewoli. Do siodła miała przytwierdzoną strzelbę, szarpie na rany i bukłaczek wódki. Miała nadzieję, że nie jest za późno, żeby wybawić go z opresji, i że nikt nie będzie podejrzewał białogłowy o waleczność.

dla Magdy napisali Ela i Krzysztof

Rybak – 24

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył kilka drogocennych kamieni. Pomyślał: „z rybami zrobię to co zwykle, a kosztowności przekażę właściwej osobie i powiem jej, że jest nawet cenniejsza, niż one”.

dla Janusza napisał Adam

Nitki babiego lata – 107

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Z tej właśnie rzeczki, na powierzchnię wyszły dwa małe bobry. Usiadły na trawniku i patrzyły przed siebie. Wkrótce ruszyły na spacer po lądzie.

Autor: Sokolik

Rybak – 23

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył chimerę. Było to stworzenie, żyjące głęboko pod powierzchnią wody. Miało głowę lwa, ciało kozy i ogon węża. Rybak pomyślał, że jego żona to też chimera – kobieta-chimera, ale na szczęście rzadko objawia ona swą prawdziwą postać. Najczęściej chowa ją głęboko w zakamarkach swej duszy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 39

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To grupa turystów jadąca autem po bezkresnym stepie Mongolii. Na żółto-zielonym stepie, w promieniach zachodzącego słońca ukazał się im niesamowity widok. Nomadzi ze stadem koni Przewalskiego, które zostały uznane za wymarłe, i stary, uśmiechnięty Mongoł przechadzający się z wielbłądami. Przypadek? Chyba nie. Skorzystali z okazji, zostawili samochód i ruszyli przez step na wielbłądach.

Po zachodzie słońca, w jurcie rozstawionej specjalnie dla podróżnych szukających noclegu, zjedli przepyszną kolację ugotowaną na piecu przez gościnną Mongołkę. Doznając poczucia sytości i gościnności otulającej step, zapadli w sen. O poranku, po śniadaniu, w promieniach wschodzącego słońca, ciepło żegnani przez mongolską rodzinę, ruszyli dalej swoim autem przez szeroki step, ku wzgórzom na horyzoncie, by podziwiać mongolskie widoki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rybak – 22

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył rulon zwiniętych banknotów. Były to dolary kanadyjskie. Uszczęśliwiony zaczął je wyciągać spomiędzy sterty ryb. Kiedy miał je już w rękach, rozwinął każdy banknot i rozłożył na piasku. Pozwolił, aby słońce je wysuszyło, a sam zajął się rybami.

Autor: Sokolik