Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dostać pokarm. Gospodarze pewnego dnia nasypali ziarenka i tak się zaczęło. Ptaki przyzwyczaiły się i codziennie są na parapecie
Autor: Anna Olawa
ćwiczenia literackie
Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dostać pokarm. Gospodarze pewnego dnia nasypali ziarenka i tak się zaczęło. Ptaki przyzwyczaiły się i codziennie są na parapecie
Autor: Anna Olawa
Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał nowej planety, na której mógłby spędzić najpiękniejsze chwile.
Autor: Sokolik
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył swoje zdjęcie. Wyciągnął je w pierwszej kolejności i wytarł do sucha. Przyjrzał mu się dokładnie i zobaczył siebie sprzed dwudziestu lat. Stał przed drewnianym domem, w otoczeniu zielonych świerków. Kiedyś tam mieszkał, w leśniczówce. Poczuł, że chce tam wrócić.
Następnego dnia, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i pojechał samochodem do leśniczówki, która była w głębi puszczy. Kiedy był już na miejscu, przypomniał sobie, że tutaj świat wygląda zupełnie inaczej niż w mieście. Poczuł, jak znów towarzyszył mu duży spokój, który płynął z lasu.
Zobaczył drewniany domek, który od razu rozpoznał. Przez te lata, niektóre deski spróchniały i pojawiło się wiele utkanych pajęczych sieci.
Wszedł do środka, usiadł na kanapie i rozejrzał się. W środku było wszystko, tak jak zapamiętał. Na biurku leżały stare długopisy i kartki papieru. Były pożółkłe, pogięte i zakurzone. Wziął je do ręki, otrzepał i odłożył na stół.
Otworzył okno na całą szerokość, posprzątał na stole i usiadł przy nim. Zaczął pisać
Autor: Sokolik
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To piłka nożna, niebiesko-czerwona, o barwach Mongolii. Grają w nią pasterze owiec, umilając sobie czas. Tworzą w historii Mongolii pierwszą drużynę piłkarską pasterzy, z nadzieją w sercu, że kiedyś wystąpią na mistrzostwach świata.
Dzięki turystom wędrujących przez szeroki step, zafascynowanym ich pasją i opowiadającym o niej w świecie, niemożliwe może stać się możliwe.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył malutką syrenę. Wyglądała jak laleczka. Ale żyła, poruszała się i błagalnie patrzyła na rybaka. Ostrożnie wyjął ją z sieci. Trzymał ją w dłoniach, a ona uśmiechnęła się, pięknie dygnęła i oddała wspaniały skok do wody. Po chwili wypłynęła na powierzchnię, pomachała mu rączką i znowu zanurzyła się w wodzie. Rybak był skonfundowany, nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się coś podobnego. Wyciągnął wszystkie ryby i wrócił do portu. Nikomu nie powiedział o malutkiej syrenie. Nawet nie wiedział, czy ktokolwiek by mu uwierzył. Ale najważniejsze było to, że jej wspomnienie chciał zachować dla siebie, tylko dla siebie. Było to tak miłe doświadczenie, że uśmiechał się szeroko, kiedy tylko sobie je przypominał.
Autor: Ewa Damentka
Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby być pierwszymi, którzy powiedzą „dzień dobry” budzącym się ludziom.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była biblioteczka z kolorowymi grzbietami książek. Oczywiście wszystkie książki miały kolorowe okładki, ale to właśnie ich grzbiety widywał na co dzień i im się uważnie przyglądał, gdy wyciągał kolejną książkę, z którą chciał spędzić wieczór. Lubił kryminały i powieści sensacyjne. Uwielbiał, kiedy autorzy go zaskakiwali pomysłowością i zupełnie nieoczekiwanymi zbiegami okoliczności. Przerywał wtedy czytanie i wracał do początku, żeby zobaczyć, kiedy rozpoczęła się komedia pomyłek i ile razy akcja zmieniała się diametralnie. Chciał przyłapać autora lub autorkę na pomyłce i gdy to mu się nie udawało, to kręcił głową ze zdziwieniem i podziwem jednocześnie i wracał ponownie do lektury.
Autor: Zyta
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył mnóstwo raków. Znaczyło to, że wody, na których łowił, są czyste. Tylko w takich żyją raki. Cieszył się, że odnowiła się ich populacja.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To podróżnik, który właśnie rozpoznał siebie na powiększonym zdjęciu satelitarnym, gdy chciał pokazać znajomym miejsca, które ostatnio zwiedzał. Myślał, że jest sam, a tu satelita uwiecznił go na fotografii.
Jego myśli powędrowały do satelity i kosmosu. Może kiedyś wybierze się w podróż statkiem kosmiczny…, może…, kiedyś… Teraz potrząsnął głową i skupił się na zdjęciu stepu. Przypomniał sobie tę podróż z najdrobniejszymi szczegółami i po godzinie zakończył prezentację. Gdy znajomi wyszli, od razu siadł do biurka i zaczął planować kolejną podróż. Jest tyle miejsc na Ziemi, które jeszcze chce poznać – zobaczyć, poczuć, usłyszeć, powąchać i posmakować….
Autor: Ewa Damentka
Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył zobaczył miedzianą tablicę, na której wyryty był napis: „Jeśli mnie odwrócisz, zobaczysz, jak wygląda twoja przyszłość”. Rybak był człowiekiem pragmatycznym i nie wierzył w takie bajki. Z jakiegoś jednak powodu jego dłonie zadrżały i z wysiłkiem powstrzymywał się od zobaczenia, co jest po drugiej stronie znaleziska. Po chwili wrzucił tablicę do wody. Potem wpadł w melancholię i pomyślał, że chyba nie jest jednak tak pragmatyczny, jak myślał.
Autor: Gwiazdeczka