Był sobie step – 25

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To rączy koń, a na jego grzbiecie amazonka z wiatrem we włosach, pełna fantazji i energii. Pełna ciekawości świata, kochająca życie, doznająca swej niezależności na szerokim stepie.

dla Magdy napisało Stare Dobre Małżeństwo

Mężczyzna spacerował – 55

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył Indian, którzy bawili się w kółku. Wydawali przy tym swoje charakterystyczne odgłosy. Mężczyzna położył się na piasku i wkrótce zasnął. Obudził się po dwóch godzinach. Rozejrzał się, a po Indianach nie było nawet śladu.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 24

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To coś niezwykłego, co zwracało uwagę ludzi i zwierząt.

Autor: Sokolik

Natarczywy stukot – 39

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby obudzić ludzi i przypomnieć im, że nastał nowy dzień. Kto to widział, żeby spać, kiedy słońce już oświetla Ziemię. „budzi się dzień, wstawajcie śpiochy” – taką wiadomość zdawały się wystukiwać ptaki na parapetach domów w całym mieście.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 69

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był świecący gwizdek, który mężczyzna nosił w kieszeni spodni. Kiedy szarość stawała się nieznośna, wyjmował go i gwizdał. Wtedy przez szarość przebijała smuga światła i dobrej energii, a mężczyzna mruczał z zadowolenia.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 23

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To biały punkt na płótnie, troszkę zapomniany, prawie niezauważalny, a jednak istniejący. Obraz był imponujący, prawie w pełni zagospodarowany. Ta mała biała kropeczka była jedynym dziewiczym jego elementem. W doskonałości dzieła była niezwykła i intrygująca.

Autor: Gwiazdeczka

Mężczyzna spacerował – 54

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem rozpoznał ją. Znał ją doskonale, choć nigdy wcześniej na niej nie był. Obchodził ją dookoła, w końcu usiadł na niej i patrzył z niedowierzaniem. Znał każdą kępkę trawy, każde zagłębienie, każdą grudkę piasku. Znajomy był też powiew wiatru znad morza. Był pewien, że za chwilę zza trawy wyjrzy biały królik…

Nagle zawiał wiatr i porwał za sobą falę przypływu, która zalała plażę i siedzącego na niej mężczyznę. Gdy woda wycofała się, zobaczył u swoich stóp piękną muszlę, dokładnie taką, o jakiej śnił. Podniósł ją i zabrał do domu. Na plażę jeszcze wracał czasami. Polubił to miejsce, Myślał sobie, że miło wiedzieć, że czasami sen splata się z rzeczywistością.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 22

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To szczęście, które zamieszkuje w ogromnych przestrzeniach człowieka przepełnionego miłością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 61

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał dla siebie noclegu, u rodziny gdzie jest przyjazna atmosfera. Uważał, że pałace to nie wszystko. Najważniejsza dla pasażera było relacja międzyludzka. Zatrzymywał się przed oknem i przyglądał się domownikom . W pewnym momencie zobaczył rodzinę siedzącą przy stole, rozmawiającą ze sobą. Wylądował przed ich domem i zastukał…

Autor:  Anna Olawa