Mężczyzna spacerował – 43

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył szałas zbudowany profesjonalnie, dobrze wyposażony . Nikogo nie było. Ciekawość była silniejsza i postanowił poczekać. Upłynęło trochę czasu, nim na horyzoncie ukazała się postać właścicielki szałasu.

Zaskoczony ze to kobieta, przedstawił się:

– Dzień dobry, jestem Krzysiek.

– Ewa.

– To pani zbudowała ten szałas?

Kobieta zaskoczona pytaniem odpowiedziała, że tak.

– Widać w tej budowie profesjonalizm – pochwalił.

– Dziękuję.

– Lubię obcować z przyrodą, mam smykałkę do szałasów.

– Och może pan napije się coli lub wody? Proszę usiąść.

Krzysztof przyjął zaproszenie. Wywiązała się rozmowa . Tak szybko minął czas, że zaskoczył go zachód słońca.

– Ewo, miło było cię poznać.

Wymienili się telefonami . Tak poznał Ewę z którą się zaprzyjaźnił się

Autor: Anna Olawa

Natarczywy stukot – 28

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby sprawdzić, co jest pod spodem. Trudno powiedzieć dlaczego wpadły na ten pomysł i co spodziewały się tam znaleźć. Dość, że waliły mocno i zdawały się być pewne, że warto to robić.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 55

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojej żony, z którą pokłócił się wieczorem. Nie mógł jej znaleźć w całym pałacu, więc wyfrunął na dywanie, żeby ją odnaleźć. Bardzo się zdziwił, gdy przypadkiem podniósł wzrok i rozejrzał się dookoła. Okazało się, że żona leci tuż obok niego, na swoim własnym dywanie i przygląda mu się z uśmiechem.

Autor: Ewa Damentka

Szary człowiek – 63

Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji był duży obraz wiszący na ścianie w pokoju. Dostał go w prezencie wiele lat temu od przyjaciela. Przedstawiał on młodego chłopaka, który jechał na białym koniu przez malowniczy obszar sawanny.

Autor: Sokolik

Natarczywy stukot – 27

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby upomnieć się o swoje śniadanie. Od wielu lat, dzień w dzień, na parapecie rozsypane były okruszki chleba i ziarna. Dziś parapet był pusty, więc ptaki dziobały głośno, żeby obudzić panią, która je systematycznie karmiła. Udało się im. Kobieta wysypała im karmę i poszła spać dalej, jednak ani ona, ani sąsiedzi nie byli wyspani tego dnia. Tylko ptaki były zadowolone, bo dostały to, co się im należało.

Autor: Ewa Damentka

Mężczyzna spacerował – 42

Mężczyzna spacerował samotnie brzegiem morza. W pewnej chwili zaszedł na uroczą, maleńką, dziką plażę. Z pewnym niedowierzaniem zobaczył piękną syrenę, która uśmiechnęła się i niego i uwodzicielskim głosem powiedziała:

– Witaj nieznajomy, czekam na ciebie od dawna.

Mężczyzna stanął jak wryty, Nie wiedział, co zrobić: wycofać się, iść dalej, czy podejść do syreny, Z rozterki wybawił go stłumiony chichot.

Okazało się, że niechcący wszedł na plan filmowy. Kręcono film o syrenie, która zakochała się w człowieku. Spodziewali się nadejścia aktora, a zamiast niego zjawił się on. Aktor przyszedł za moment, przepraszając za spóźnienie, a mężczyzna został z filmowcami i cały dzień przyglądał się ich pracy.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 54

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał dżina, który zsunął się z dywanu. Aladyn nie mógł przecież bez niego ruszyć dalej.

Autor: Małgorzata

Czerwcowa noc – 98

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na nowo wybudowany parkiet taneczny. Tam przy delikatnej muzyce, tańczyli do wschodu słońca, czyli do godziny trzeciej.

Autor: Sokolik