Leżę sobie spokojnie – 36

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc sięgam po pilota od telewizora, który leży obok mnie. Włączyłem telewizor i przeskakiwałem z kanału na kanał. Moją uwagę przyciągnął obraz rzeki przepływającej przez las. Poczułem się, jakbym lekko uniósł się i znalazł we wnętrzu tego obrazu. Byłem na drewnianej tratwie, która płynęła z kierunkiem wiatru. Jednocześnie czułem chłód wody, jak i ciepło promieni słonecznych. W pewnej chwili wskoczyłem do wody i zanurkowałem. Na dnie zobaczyłem zatopiony statek oraz pełno złota. Były tam także różne przedmioty o nietypowych kształtach, których nigdy nie widziałem. Podpłynąłem bliżej wodorostów, a tam zobaczyłem lampę Aladyna. Zdumiony wziąłem ją do rąk i potarłem. Po chwili na zewnątrz pojawiła się postać. I nie był to dżin. Była to maskotka, przytulanka.

– Witaj mój drogi – powiedziała do mnie.

– Ty jesteś… – nie dokończyłem.

– Twoim Szczęściem. Dziękuję, że mnie odnalazłeś i uwolniłeś. Zła czarownica wiele lat temu uwięziła mnie w lampie. Osoba, która mnie naprawdę potrzebuje, wierzy we mnie i chce, abym towarzyszyło w jego życiu, może mnie odnaleźć i uwolnić. Tak jak zrobiłeś to ty.

Słuchałem z uwagą i czułem przypływ dobroci, miłości, radości, lekkości…

– Każde z nas może mieć dostęp do siebie, swoich wartości, umiejętności, skarbów, zasobów, pod warunkiem, że wyznaczy sobie taki cel, podejmie działania i będzie postępować w zgodzie z samym sobą. Ty uwolniłeś mnie, ale na świecie jest ukryte mnóstwo istot takich jak ja. Mogą ujawniać się pod różnymi postaciami: zwierząt, wróżek, elfów, bohaterów, mędrców… A im więcej osób będzie ich szukać i będzie chciało je uwolnić, tym życie na ziemi stanie się piękniejsze, radośniejsze i spokojniejsze.

Wkrótce ponownie znalazłem się w łóżku. Promienie słońca coraz bardziej rozświetlały mój pokój, oraz moje serce. Poczułem, że ten dzień przyniesie znaczną zmianę w moim życiu. Na lepsze.

Autor: Sokolik

Cichutek, Milutek i Malutek – 15

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka była gotowa do podróży. Z ogromną nadzieją wsiadła do pociągu jadącego do Bratysławy. Postanowili zacząć zwiedzanie świata od stolicy Słowacji, a następnie poprzez Wiedeń, Budapeszt i Bukareszt udać się do Chorwacji, Słowenii, Serbii, Macedonii, Czarnogóry, a potem do Grecji, następnie do Indii przez Albanię. Byli niesamowicie pełni entuzjazmu. Czuli się szczęśliwi, zwiedzając państwa, które zwiedzić pragnęli. Poznawali kolejne kraje, ludzi, miejsca, tradycje, potrawy, które dotychczas nie były im znane. Wiedzieli, że wrócą do domów o wiele bogatsi w doświadczenia.

dla Pawła napisał AMK

Cichutek, Milutek i Malutek – 14

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka przygotowała wszystko, co potrzebne. Nawet jeśli czegoś im zabraknie, to wiedzą, że sobie poradzą i znajdą sposób na rozwiązanie problemu.

Autor: Sokolik

Rybak – 60

Rybak wyciągał z wody ciężką sieć. Wśród miotających się ryb zobaczył delfina, młodą samiczkę z raną na boku. Rybak opatrzył ranę i zaopiekował się ssakiem. Zrobił basen, by młoda dochodziła do siebie. Mijały dni i Koka (tak ją nazwał) przywiązała się do niego. Przyszedł czas wypuszczenia Koki na wolność, więc wypłynął z nią i wypuścił do morza. Pożegnali się.

Następnego dnia, gdy wypłynął na łowy, nagle przy kutrze zobaczył Kokę. Lata mijały, a ona przypływała do niego co jakiś czas. I tak ich przyjaźń trwała, a rybaka to bardzo cieszyło.

Autor: Anna Olawa

Cichutek, Milutek i Malutek – 13

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka odetchnęła z ulgą, uznając, że zrobili już wszystko, co mogli, aby bezpiecznie wyruszyć na spotkanie wielkiej przygody. Byli tak podekscytowani, że przebierali nóżkami z radości. Już w tej chwili czuli się szczęśliwi, a to był przecież dopiero początek ich wspólnej podróży.

Autor: Gwiazdeczka

Drzewo Życia – 48

Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie rozmawiały z Ziemią. Słuchały jej historii, pocieszały w troskach, opowiadały, co dzieje się na powierzchni. Czasem układały się tak, by utworzyć norki dla zwierząt.

Kiedyś do drzewa przywędrował staruszek. Był pełen dobroci i spokoju. Pokłonił się drzewu i zapytał, czy mógłby przy nim zamieszkać. Korzenie szybko rozsunęły się, uformowały na nowo i otworzy suchą, przestronną jamę. Mężczyzna wprowadził się do niej.

Odtąd często rozmawiał z drzewem, Ziemią i zwierzętami. Ziemia cieszyła się, bo mężczyzna dawał jej nadzieję. Razem z korzeniami Drzewa Życia dodawał jej otuchy i wyrażał wdzięczność za to, że pozwala ludziom kopać kopalnie i doły pod fundamenty domów, że daje rzekom płynąć i pozwoliła oceanom istnieć na swojej powierzchni.

Mężczyzna, który zwiedził pół świata opowiadał Ziemi o cudeńkach, które dzieją się na jej powierzchni. O pierwszym krzyku nowo narodzonego dziecka, o zakochanych szepczących pod ukwieconą jabłonią. O ludziach bawiących się i pracujących. O wielu, wielu, wielu sprawach jeszcze jej mówił.

Dzięki jego opowieściom oraz pieszczocie korzeni Drzewa Życia udręczonej Ziemi udało się zasnął. Zregenerowała się i odtąd systematycznie ucina sobie krótkie drzemki. Jest szczęśliwa, a jej mieszkańcom też żyje się jakoś lżej.

Drzewo Życia rośnie dalej, a staruszek ciągle w nim mieszka i zamierza tu mieszkać do końca świata, a może i dłużej. Dzięki temu przed drzewem, jego korzeniami, Ziemią i staruszkiem otwierają się ciekawe możliwości. Na pewno dobrze je wykorzystają, drzewo jest o to spokojne i rośnie dalej, wzdłuż i wszerz. Jego korzenie też się rozrastają, tworząc solidne oparcie dla drzewa, jego mieszkańców i dla staruszka, którego zdążyły bardzo polubić.

Autor: Ewa Damentka

Cichutek, Milutek i Malutek – 12

Cichutek, Milutek i Malutek postanowili wybrać się w podróż dookoła świata. Przygotowywali się do tego bardzo starannie. Trwało to dość długo, bo wszystko robili pomalutku i powolutku. Wreszcie cała trójka wsiadła do małego samochodu, który stał się ich domem na czas podróży. Mimo swych małych rozmiarów był bardzo wygodny. Poruszał się drogami wolniutko, więc wszyscy byli zadowoleni, że dokładnie oglądają wszystko, co ich interesuje. Przyjaciele przed wyruszeniem w drogę, wyremontowali silnik, więc ten w nagrodę cichutko im turkotał swoje opowieści i milutko pieścił ich uszy. Podróż dookoła świata była wspaniałą przygodą, którą wspominają do dziś.

Autor: Danuta Majorkiewicz