Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To śliczny koralik, który w jakiś niewytłumaczalny sposób odczepił się od bransoletki i powędrował swoją drogą. Malutki, kruchy, delikatny, w tak wielkim świecie mógł się gdzieś zawieruszyć. On jednak dokładnie wiedział co robi i dokąd zmierza.
Autor: Gwiazdeczka