Był sobie step – 36

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To samochód dostawczy wiozący prowiant grupie etnoarcheologów, którzy pracowali, wydobywając i badając ślady starożytnych kultur.

Ziemia, step, niebo i góry trwały. Wydawały się wieczne i nieprzemijające, w przeciwieństwie do ludzkiego osadnictwa i jego śladów. Naukowcy, oderwani od swojego zwykłego świata, czuli tu potęgę gór i ziemi. Było to mistyczne doznanie. Stanowiło ono dodatkową nagrodę za ich pasję badawczą i trudy, jakie w związku z nią ponosili.

Autor: Ewa Damentka