Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To tajemnica dyskretnie pojawiająca się, to tu, to tam. Nie chciała, aby ktoś ją rozszyfrował, bo była tajemnicą z krwi i kości. Lubiła siebie i motywowało ją to, że niemal każdy chciał ją poznać. Wiedziała też, że jeśli się otworzy, to przestanie być prawdziwą sobą.
Autor: Gwiazdeczka