Był sobie step – 51

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To pomysł na sukces wędrował po świecie, żeby znaleźć osobę, która go wysłucha. Dotąd pechowo trafiał na ludzi, którzy chcieli, żeby sukcesy same do nich przychodziły, bez ich zaangażowania i pracy. Czasami wysłuchiwali pomysłu, czasem nawet się im podobał, ale zwykle uznawali, że nie chce się im go realizować lub zrobią to później. Pomysł na sukces chodził więc od miasta do miasta, od wioski do wioski. Teraz postanowił wybrać się do samotnej jurty. Kto wie, może tym razem zostanie wysłuchany i zrealizowany? Taką miał nadzieję, gdy szedł przez piękny step i podziwiał jego bezkresny majestat.

Autor: Ewa Damentka