Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To mała dziewczynka, która wracała ze szkoły do domu. Szła z tornistrem na plecach i radośnie podśpiewywała. Obserwowały ją różne zwierzęta, ukryte w trawach i zaroślach. Czuły od niej dobroć, radość i niewinność. Te emocje udzieliły się im.
Autor: Sokolik