Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…
W środku siedziała sobie w wygodnym fotelu emerytka, która trzymała w ręku rodzinną fotografię. Na zdjęciu był jej syn z dziewięcioletnią wnuczką, Weroniką. Bardzo za nimi tęskniła. Wyjechali wczoraj wieczorem, a ona została tutaj sama. Mąż zmarł ponad pięć lat temu, mimo to często o nim myślała.
Nagle przez uchylone ogrodowe drzwi do środka wszedł szary kot. Podszedł i otarł się o nogi kobiety. Po chwili wskoczył jej na kolana, głośno mrucząc.
– Przynajmniej mamy siebie – powiedziała i przytuliła go.
Autor: Sokolik