Był sobie step – 45

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To karawana zdążająca do odległego celu. Na jej czele podążał dowódca, potem poszczególne wozy, a na koniec garkuchnia…

Członkowie tejże karawany mimo świadomości celu swej wędrówki cały czas nie mogli się nadziwić pięknu otaczającego ich stepu.

Autor: Jan Smuga

Był sobie step – 44

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To statek UFO, który tu przybył z kosmosu.

Autor: Sokolik

Był sobie step – 43

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To tajemnica dyskretnie pojawiająca się, to tu, to tam. Nie chciała, aby ktoś ją rozszyfrował, bo była tajemnicą z krwi i kości. Lubiła siebie i motywowało ją to, że niemal każdy chciał ją poznać. Wiedziała też, że jeśli się otworzy, to przestanie być prawdziwą sobą.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 42

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To mała mrówka ciekawa świata. Chciała ujrzeć jurty rozsiane po stepie jak pieczarki na łące, gdzie każdy zmęczony wędrowiec zostanie uraczony herbatą z masłem i szczyptą soli oraz białym, suszonym serem.

„Może wśród tych pyszności trafi się też gorąca zupa z baraniny” – pomyślała i z radością pokonywała wielką przestrzeń stepu, idąc ku jurtom widzianym w oddali.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 41

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To… ja…

Wreszcie wyruszyłam w podróż, o której marzyłam od dawna. Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Ziemia, trawy, góry, niebo…, wielka przestrzeń. Jednocześnie czułam się malutka i bezpieczna. Świat pulsował w swoim rytmie, a ja czułam się jego częścią.

To wrażenie towarzyszy mi i teraz, gdy przeglądam zdjęcia.

Autor: Ewa Damentka

Był sobie step – 40

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To piękna, energiczna dama jechała na gniadym koniu do ukochanego, aby odbić go z niewoli. Do siodła miała przytwierdzoną strzelbę, szarpie na rany i bukłaczek wódki. Miała nadzieję, że nie jest za późno, żeby wybawić go z opresji, i że nikt nie będzie podejrzewał białogłowy o waleczność.

dla Magdy napisali Ela i Krzysztof

Był sobie step – 39

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To grupa turystów jadąca autem po bezkresnym stepie Mongolii. Na żółto-zielonym stepie, w promieniach zachodzącego słońca ukazał się im niesamowity widok. Nomadzi ze stadem koni Przewalskiego, które zostały uznane za wymarłe, i stary, uśmiechnięty Mongoł przechadzający się z wielbłądami. Przypadek? Chyba nie. Skorzystali z okazji, zostawili samochód i ruszyli przez step na wielbłądach.

Po zachodzie słońca, w jurcie rozstawionej specjalnie dla podróżnych szukających noclegu, zjedli przepyszną kolację ugotowaną na piecu przez gościnną Mongołkę. Doznając poczucia sytości i gościnności otulającej step, zapadli w sen. O poranku, po śniadaniu, w promieniach wschodzącego słońca, ciepło żegnani przez mongolską rodzinę, ruszyli dalej swoim autem przez szeroki step, ku wzgórzom na horyzoncie, by podziwiać mongolskie widoki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Był sobie step – 38

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To światło, które mężczyzna przesuwał z lasera, aby dokładnie przejrzeć każdy zakamarek tej krainy

Autor: Sokolik

Był sobie step – 37

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To radość. Chciała cieszyć się sobą samą w pięknym otoczeniu. Zrealizowała swoje marzenia. Warunki były doskonałe, a ona rosła w siłę dzięki nim i udzielała się wszystkiemu, co napotkała po drodze.

Autor: Gwiazdeczka

Był sobie step – 36

Był sobie step. Szeroki, żółtawo-zielony step. Wielka przestrzeń, która gdzieś na horyzoncie zlewała się z górami sąsiadującymi z niebem. Na środku tej przestrzeni, wśród kępek traw, widać było przemieszczającą się małą kropeczkę. To samochód dostawczy wiozący prowiant grupie etnoarcheologów, którzy pracowali, wydobywając i badając ślady starożytnych kultur.

Ziemia, step, niebo i góry trwały. Wydawały się wieczne i nieprzemijające, w przeciwieństwie do ludzkiego osadnictwa i jego śladów. Naukowcy, oderwani od swojego zwykłego świata, czuli tu potęgę gór i ziemi. Było to mistyczne doznanie. Stanowiło ono dodatkową nagrodę za ich pasję badawczą i trudy, jakie w związku z nią ponosili.

Autor: Ewa Damentka