Drzewo Życia rosło wielkie i rozległe. Jego pień był silny i mocny, gałęzie obejmowały cały świat, a korzenie sięgały głęboko w ziemię. Właśnie w tych korzeniach uwiła sobie gniazdko pewna istota, która bała się słońca, światła i przestrzeni. Znalazła miejsce, gdzie rozwidlające się korzenie utworzyły przytulną niszę. Postawiła tam łóżeczko, stolik, trochę książek i komputer. Żywiła się owocami i orzechami, które wpadały do jej norki i żyła bardzo wygodnie. Z pewnym przerażeniem słuchała opowieści kretów, myszy, nornic i dżdżownic, które mówiły jej o trawie i o tym, jak miło przycupnąć na ziemi, oprzeć się o pień drzewa i popatrzeć na świat, ba, nawet pójść na spacer. Istocie nie mieściło się to w głowie i po każdej takiej opowieści zasłaniała szczelnie kotarę nad łóżeczkiem, żeby przypadkiem nie zobaczyło jej słońce. Mieszkało się jej całkiem wygodnie i była zadowolona. Wygoda była tym, czego potrzebowała. Nie chciała zmian. Była szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia.
dla Korfantego napisała Ewa Damentka