Latający dywan – 41

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał wytchnienia od codzienności i codziennych spraw. Poza tym lubił unosić się w powietrzu i oglądać świat z góry. Nie mógł tego rozbić za dnia, bo nie chciał wzbudzać sensacji. Tak więc pozostawała mu noc i przyglądanie się rozrywkom, jakie wtedy są dostępne ludziom. Czasami wylatywał dalej, na wiejskie tereny i przyglądał się spokojnym lasom, polom i łąkom. Odpoczywał, a nad ranem dywan sam zabierał go z powrotem do domu i układał się na podłodze, przy jego łóżku.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 40

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał dawno zaginionego domu, w którym spędził młodość i który dał mu tyle radości. Wtem zadął potężny wicher, który załopotał dywanem i jego pasażerem, rzucając go w odległy i nikomu nieznany, zapomniany zakątek miasta.

Dywan, chcąc, nie chcąc, musiał wylądować, a jego pasażer dzięki temu „przypadkowi” w końcu odnalazł swa zgubę.

Morał z tego taki: czasem największe „przypadki” są w gruncie rzeczy wynikiem przeznaczenia. Albo inaczej: nie ma „przypadków”.

Autor: Jan Smuga

Latający dywan – 38

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał poniedziałku, a znalazł czwartek i miał nadzieję, że jest to chociaż tłusty czwartek i zje pączka z dziką różą.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 37

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał wśród jego mieszkańców miłości prawdziwej, w której „nie kroi się” granic drugiego człowieka do własnych rozmiarów, lecz swe granice rozszerza się, tworząc go szczęśliwym i będąc szczęśliwym, gdy ofiarowuje się samego siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 36

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał elfów, które opuściły jego dom. Wyleciały przez otwarte okno. Było ich jedenaście, więc na znalezienie każdego z nich, trzeba przeznaczyć dużo czasu. Na gałęzi jednego drzewa zobaczył ich trójkę. Potem wszyscy razem zaczęli szukać pozostałych.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 35

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał plantacji najpiękniejszych kwiatów w Holandii. Chciał znaleźć tę najlepszą i podziwiać jej piękno w świetle księżyca aż do rana.

dla Jurka napisała Małgorzata

Latający dywan – 34

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał inspiracji. Był malarzem. Często latał na swoim dywanie nocą i potem w zaciszu domowej pracowni malował ziemię widzianą z góry, rozświetloną przez blask księżyca lub światła domów i latarni. Ostatnio zafascynowały go miasta, z ich wyrazistą siatką ulic i urokliwie oświetlonymi zakątkami. Czasem inspirowała go samotna postać widoczna w jakimś oknie lub stojąca na ulicy lub przy barierce mostu. Zapowiadała się wspaniała seria nocnych kompozycji.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 32

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał kogoś, z kim mógłby porozmawiać. Osób o tej porze było niewielu. Każdy spieszył się do domu. Wiele osób było po pracy. Jedyni ludzie, którzy w miarę wolno spacerowali byli z psami. Niektórzy robili szybsze spacery, a inni relaksowali się.

Autor: Adam

Latający dywan – 31

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał ludzi, którzy są swoimi własnymi przyjaciółmi i darzą siebie samych sympatią, którzy ofiarowują sobie dary, stają się bogaczami, dzielącymi się swoim bogactwem z innymi ludźmi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 30

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał czegoś, co przyciągnie jego uwagę i gdzie być może rozłoży swój nieprzeciętny dywan i stanie na nim gołymi stopami.

Autor: Gwiazdeczka