Latający dywan – 29

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał zaułków w głębi miasta. Dywan szybował mijając wieże minaretów w poszukiwaniu odrobiny światła, dokładnie takiego, jakie Jerzy chciał znaleźć. Wreszcie z ciemności wyłoniło się światło błękitnej lampy miejskiej oświetlającej mały placyk. Na środku placu stała fontanna z pomnikiem, a w głębi majaczyła firanka w otwartym oknie. Wyglądało to zachęcająco i Jerzy zdecydował się wylądować na tym placyku. Zwinął dywan i wszedł do hotelu. Wynajął wygodny pokój i poszedł spać. Rano usłyszał pukanie do drzwi. Obudził się i odsłonił firankę, rzucił okiem na fontannę z pomnikiem. Zbliżył się do drzwi. W drzwiach stała miła kelnerka z poranną kawą i croissantem.

dla Jurka napisał Dżony

Latający dywan – 28

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał pierścionka zaręczynowego. Dywan obniżył lot nad fontanną w parku. Tam w wodzie błyszczał zagubiony przedmiot.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 27

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał kandydatki na żonę. Może to niezbyt ładnie i szlachetnie wygląda, jeśli mężczyzna podgląda przez okno przebierające się kobiety, on jednak nie mógł się powstrzymać. Szukał kobiety idealnej. Miał nadzieję, że ją prędzej czy później pozna. Jeszcze tylko musiał popracować nad swoją chorobliwą nieśmiałością, bo gdy stawał oko w oko z wybranką, to plątały mu się myśli i język zasychał w gardle. Na razie jednak o tym nie pamiętał. Przyglądał się pewnej piękności, która półnaga prężyła się przed lustrem. Mężczyzna patrzył na nią zafascynowany, nieświadomy faktu, że ona specjalnie go prowokuje. Po prostu, w świetle miejskich latarni, które przebijały ciemność nocy i sięgały naprawdę daleko i wysoko, kobieta doskonale widziała mężczyznę siedzącego na dywanie. Doskonale wiedziała, że to właśnie jej przygląda się z dużym zainteresowaniem i czuła, że może to przerodzić się w całkiem ciekawą znajomość

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 26

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał inspiracji na kolejny obraz. Latając nocą, zawsze przychodziły mu go głowy najlepsze pomysły, które przenosił na płótno następnego dnia.

Autor: Małgorzata

Latający dywan – 25

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał w nich krainy cudów, którą każdy mieszkaniec miasta czy wsi, pałacu czy małego domostwa ma w sobie. Krainę bogatą, barwną, pełną wspaniałości, gdzie swe miejsce ma ciepły gest, dobre słowo, pomocna dłoń, zainteresowanie drugim człowiekiem, uśmiech, radość bycia razem. Wystarczy ją otworzyć i udostępnić światu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Latający dywan – 23

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał swojego portfela, który niedawno zgubił. Kiedy tracił już nadzieję, to zobaczył, że wisi przytrzymywany przez sznurki w dywanie. Mężczyzna odetchnął z ulgą.

Autor: Sokolik

Latający dywan – 22

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał miejsca, gdzie oświetlenie na dachu układałoby się w kształt imienia przyjaciela. Śpieszył się, bo w dzień pochodnie były słabo widoczne i nie miał szans go odnaleźć. Nareszcie jest szukane miejsce, ujrzy starego druha, kompana z licznych, dalekich wypraw handlowych. Wygada się, poradzi – dobrze jest mieć takiego przyjaciela!

dla Jurka napisała Ela

Latający dywan – 21

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał białego królika, który uciekł z klatki. Chciał go z powrotem zabrać do swojego pałacu, bo jego dzieci bardzo tęskniły za swoim ulubieńcem.

Autor: Ewa Damentka

Latający dywan – 20

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał wiatru w polu i trudno mu było go znaleźć, gdy patrzył z lotu ptaka. Łatwiej tu było o wiatr niż o pole. Raziły go uliczne latarnie i w końcu zrozumiał, że szuka w nieodpowiednim miejscu.

Autor: Gwiazdeczka

Latający dywan – 19

Latający dywan unosił się nad miastem. Nie był widoczny dla nikogo, gdyż otulała go ciemna noc. Jego pasażer uważnie przyglądał się miastu i oświetlonym budynkom – zarówno pałacom, jak i małym domostwom. Szukał jakiegoś punktu, który zwróciłby jego uwagę.

Wreszcie zobaczył. Jest! Mały park w kształcie kwadratu otoczony alejkami. W parku trzy duże drzewa i sześć ławek dla turystów.

Pilot dywanu wylądował w tym parku i usiadł na ławce nr 2. Wtedy zauważył, że duże miasto zniknęło, a pozostał spokój i śpiew ptaków.

Autor: Adam