Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Śnieżynka rozglądała się uważnie, podobnie jak każda z jej sióstr. Nigdy wcześniej nie widziała zielonej krainy, pięknych łąk, liściastych lasów, kwitnących kwiatów. Czuła, że się rozpuszcza z zachwytu, ale może to jednak nie był zachwyt? Temperatura była wyższa niż zwykle, kiedy spadała na Ziemię. Może dlatego śnieżynka zaczynała się rozpuszczać? Sama nie wiedziała, co było powodem, jednak ważne było, żeby opadła na Ziemię w swojej zwykłej postaci, podobnie jak jej siostry. Ich matka Zima wybrała się na pogawędkę do Lata i po godzinie wysłała Dziadkowi Mrozowi wiadomość, że utknęła. Nie może wrócić, bo jest za gorąco. Dziadek zesłał wielki mróz, który jednak przegrywał z gorącem letniej pory. Na szczęście okazał się jednak wystarczająco silny, by śnieżynki spadły na Ziemię, otuliły Zimę i razem z nią wróciły do Krainy Zimna i Mrozu. Zima pożegnała się czule z Latem i zaprosiła go do siebie zimą, na kolejną pogaduszkę. Lato przyjęło zaproszenie, jednak kiedy widziałam, jak dygotało, żegnając się z Zimą, to nie wiem, czy rzeczywiście się do niej wybierze. Chyba sama Zima w to wątpi, bo z uśmiechem powiedziała: „Miło było wreszcie cię poznać. Żegnaj Przyjacielu”.
Autor: Ewa Damentka