Natarczywy stukot – 14

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby dostać pożywienie. Kobieta, która wczoraj przyjechała do sanatorium próbowała spać i zasłoniła się poduszką, nasunęła na głowę kołdrę, nie pomagało. Uznała, że poprzednia kuracjuszka pewnie karmiła ptaki i przyzwyczaiła je do darmowej stołówki na parapecie. Zrezygnowana wstała i zrobiła sobie kawy. Łoskot, jaki robiły ptaki dziobiące o parapet, trwał bardzo długo. Na szczęście ucichł wreszcie, a kobieta wróciła do łóżka, żeby jeszcze troszeczkę pospać. Wstała w południe. Zameldowała się w recepcji, żeby dowiedzieć się o czekających ją zabiegach i poszła poszukać sklepu zoologicznego. Miła pani za ladą bez słowa podała się jej olbrzymią torbę z okruszkami chleba i ziarnami. Powiedziała:

– Na kilka dni powinno wystarczyć

– Skąd pani wie, że…

– Że pani tego potrzebuje? Proszę spojrzeć w lustro. Wygląda pani, jakby nie spała pół nocy. Ludzie zwykle wtedy piją kawę, a nie szukają sklepu zoologicznego.

– Te ptaki… – zaczęła kobieta i przerwała, czując ból głowy.

– Te ptaki są naszymi miejskimi terrorystami. Wybrały sobie kilka parapetów i stukają tak głośno, że budzą całe miasteczko. Jednak dla nas brzmią jak dźwięk budzika, a pani chyba miała prawdziwy łoskot.

Kuracjuszka nie odezwała się. Próbowała pokiwać głową, ale szybko zrezygnowała, gdy mroczki zaczęły jej latać przed oczami.

– Proszę usiąść, zaraz przyniosę coś na wzmocnienie.

Kobieta usiadła i już po chwili dostała świeżego rogala i kubek parującego gorącego kakao.

Po kilkudziesięciu minutach wróciła do równowagi i zapytała:

– Czy nikt nie próbował tych ptaków przepłoszyć?

– A próbowali, próbowali. Nawet klatki z kotami wystawiali na parapety.

– I co

– Ptaki nadlatują wielka chmarą i są tak natarczywe, że nawet koty uciekały z parapetów.

– Co więc można zrobić?

– Przed pójściem spać, proszę wysypać karmę na parapet. Przylecą, podziobią, zjedzą wszystko i polecą dalej.

– Nie będą się upominać o więcej?

– Nie będą.

Kobieta zastosowała się do rady. Reszta turnusu przebiegła spokojnie, więc wypoczęta wyjeżdżała z sanatorium do domu. W pokoju zostawiła torbę karmy oraz karteczkę dla swojego następcy lub następczyni.

Może uda się im zapewnić pierwszą spokojną noc – pomyślała, nieświadoma faktu, że każdy z jej poprzedników zrobił to samo. Nie wiedziała, że sprzątaczka, zgodnie z zaleceniem dyrekcji, musiała wyrzucać z pokoju wszystko, co zostawiali wyjeżdżający kuracjusze.

Autor: Ewa Damentka

Natarczywy stukot – 12

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby zaalarmować, że zbliża się najeźdźca. Król sąsiedniego państwa bez wypowiedzenia wojny najechał na śpiących sąsiadów. Na szczęście ptaki uratowały sytuację, Stukały w parapety na zamku, strażnicach i w każdym domostwie. Napastnicy zostali ujęci, a ich król osadzony w więzieniu. I on i jego żołnierze próbowali się dowiedzieć, kto ich wydał, szukali zdrajcy w swoich szeregach. Na szczęście nikt im nie powiedział, że królestwa, które najechali, bronią nie tylko ludzie, ale również zwierzęta i ziemia. Sama natura dba o to, by było bezpieczne.

Autor: Archiwista SC

Natarczywy stukot – 10

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby zobaczyć, który z nich wydziobie większą dziurę. Chłopczyk nie mógł spać i poirytowany podszedł do okna. Powiedział ptakom, co myśli o tak durnej rywalizacji. One rozdziawiły dzioby ze zdziwienia i zaczęły się śmiać. Dla nich ta zabawa nie wydawała się wcale głupsza od ludzkich zawodów, jakie obserwowały, siedząc w swoim domu wysoko na drzewie. Widziały grupkę chłopców, a wśród nich tego, który teraz prawił im morały. Kopali piłkę z całych sił w kierunku korony drzewa, na którym siedziały i prześcigali się, który kopnie ją wyżej.

Autor: Gwiazdeczka

Natarczywy stukot – 9

Natarczywy stukot wybudzał. Trudno było spać, gdy bladym świtem ptaki dziobały parapet, żeby powiedzieć, że są głodne. Młoda dziewczyna szybko wyskoczyła z łóżka. Wysypała na parapet przygotowaną wcześniej karmę i powiedziała : „Przepraszam kochane”. Zerknęła na łóżko, jakby zastanawiała się czy do niego wrócić. Jednak nie zrobiła tego. Poszła do kuchni, przygotowała sobie śniadanie. Dzięki ptakom wcześnie rozpoczęła swój dzień i zamierzała dobrze to wykorzystać.

Autor: Ewa Damentka