Szary człowiek mieszkał w szarym mieście. Jego szare dni mijały jeden po drugim, niezauważalne w swojej szarości. Jedynym kolorowym akcentem jego szarej egzystencji była jego miłość do swoich dzieci. Dla nich wyczarowywał kolorowe chwile. Zabierał je do zoo, parków rozrywki, na łąki i do lasu. Wspólnie z nimi malował, lepił figurki z gliny i bawił się w teatr. Uczył ich swobodnego mówienia o swoich potrzebach i pragnieniach i starał się je realizować w miarę swoich możliwości. Stworzył dla nich wielobarwną bańkę, w której żyły, uczyły się i myślały, że świat jest piękny. Szary mężczyzna miał nadzieję, że ta bańka wytrzyma wystarczająco długo, żeby dzieci uwierzyły, że tak jest naprawdę. Wtedy ich wiara pokoloruje ich świat i wyjdą z zaklętego kręgu szarości swoich rodzin i znajomych. Jego poświęcenie przyniosło spodziewany efekt. Dzieci były barwne jak motyle, kolorowe jak tęcza. Wtedy szary człowiek odetchnął z ulgą i ze zdziwieniem odkrył, że jego szarość rozwiewa się, odsłaniając soczyste żywe barwy. Przelotnie zastanowił się – czy ucząc dzieci, że wszystko jest kolorowe i możliwe, sam też mógł w to uwierzyć? Nie wiadomo, ale dzięki temu, że nabrał kolorów, dalej mógł opiekować się swoimi dziećmi w ich radosnym wielobarwnym świecie.
Autor: Ewa Damentka