Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc wyłączam budzenie, by rozbudzić się do końca sama, we własnym tempie, aby w rytmie zgodnym z moim przebiegł cały dzień.
Autor: Danuta Majorkiewicz