Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc nie tracąc czasu wstaję, rozciągam się i robię ćwiczenia rozgrzewające. Potem idę do kuchni, aby pozmywać naczynia, które leżą w zlewie od wczoraj. Gdy ustawiam na suszarce ostatni talerz, słyszę dzwonek budzika. Pełen radości i uśmiechu, idę go wyłączyć.
Autor: Sokolik