Leżę sobie spokojnie – 26

Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc zawołałem kota, który zjawił się błyskawicznie. Dałem mu znak ręką, aby wskoczył na łóżko. Posłusznie to zrobił. Pogłaskałem go prawą ręką, a on w podzięce zaczął mi ją lizać. Podszedł do mojej głowy, ocierając się. Czułem ciepło, które było bardzo przyjemne.

Autor: Sokolik