Leżę sobie spokojnie i wolniutko otwieram oczy. Znajduję się gdzieś pomiędzy jawą a snem. Leniwie zerkam na zegarek. Jest wcześnie. Budzik zadzwoni dopiero za kwadrans, więc nurkuję jeszcze w sen i wracam do Królestwa, które w nocy odwiedziłam. Żegnam się z królem i królową, z młodą księżniczką i jej narzeczonym, z gwardzistami i pokojówkami. Idę do stajni, żeby pożegnać się z końmi i podrzucić garść karmy małemu kucykowi. Rozglądam się po parku i siadam nad brzegiem zamkowego jeziora. Na koniec idę do kuchni i serdecznie dziękuję kucharzom za smakołyki, jakimi mnie częstowali. Chwalę ich pieczone mięsa, mówię, że w moim świecie nie ma tak wspaniałego jedzenia. Pożegnawszy się ze wszystkimi, oddycham głęboko i budzę się. Otwieram oczy i powoli siadam na łóżku.
Moją uwagę przyciąga wspaniały zapach. Na stole widzę duży talerz wypełniony zimnym pieczonym mięsem, różnego gatunku. Część pieczeni w całości, część już pokrojona w plastry. Ostrożnie podchodzę i biorę do ręki plaster mięsiwa. Wącham go i ostrożnie odgryzam kawałek. Smakuje dokładnie jak we śnie. Ze zdziwienia budzi mnie cichutki śmiech. Rozglądam się i widzę kilka malutkich wróżek, które fruwają po pokoju, machają skrzydełkami, i są bardzo uradowane. Jedna z nich przestaje się śmieć. Dyga wdzięcznie i mówi: „To prezent od Krainy Snów, Anonimowa Księżniczko. Wracaj do nas, kiedy tylko będziesz miała okazję”. Dyga jeszcze raz i odlatuje, a za nią lecą pozostałe wróżki.
Kończę jeść kawałek pieczystego, resztę przykrywam ściereczką i wstawiam do lodówki. Idę do łazienki i rozpoczynam swoje codzienne czynności. Przed wyjściem do pracy otwieram lodówkę, żeby sprawdzić, czy talerz mięs nadal w niej jest. Jest!!!
* * *
Gdy wróciłam do domu był również. Następnej nocy nie udało mi się odwiedzić tego Królestwa, ale mam nadzieję, że kiedyś znowu do nich trafię. Na razie pocieszam się przepysznym pieczonym mięsem, które od nich otrzymałam w prezencie.
Autor: Ewa Damentka